eb

Gdyby wyroki FPL przyrównać do decyzji panteonu mściwych bóstw a fantasy premier league do Pisma Świętego to przypowieść o angielskim buldogu byłaby jednym z poczytniejszych apokryfów. Przypomnijmy ją sobie raz jeszcze:

Poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi hartów.
Buldog mówi do faceta:
– Zapisz mnie proszę. Na pewno wygram! Zobaczysz…
– Co ty buldog, nie dasz rady.
– Mówię ci, że dam. Proszę zapisz mnie.
Więc zapisał facet buldoga na wyścigi. Po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. Sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. Pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. Właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
– No i co? Jesteś ostatni!
– Spoko, spoko
Drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. Facet się wydziera:
– Buldog, co jest?!
– Spoko, spoko
Przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. Facet krzyczy:
– Buldog, co jest? Dasz radę?!
– Dam, spoko, spoko
Na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. Po wyścigu podchodzi do niego pan:
– No i co? Mówiłeś, że dasz radę. Co jest buldog?
– Kurwa, nie wiem…

Buldog czy Negredo. Jeden chuj. Nadzieja rzekomo umiera ostatnia, ale doświadczeni menedżerowie FPL wiedzą swoje: nadzieja jest matką głupców – głupią matkę masz. Nadzieja w naszym świecie jest najczęściej również pierwszym krokiem na drodze do rozczarowania; tak to jest kiedy stawiasz na Negredo czy nawet ostatnio Sancheza. Żonglując cytatami trzeba jeszcze koniecznie wyciągnąć Diunę Herberta – nadzieja przesłania jasność widzenia. I to jest celne. Tyle, że czasami trzeba spróbować. Taką próbą była opaska Negredo, Zahy, Benteke oraz równie popularny jak głupi transfer obrońcy Boro. Można hejtować, ale 8 punktów Hiszpana to i tak więcej niż wynik kapitana Lukaku albo Sancheza. Również, gdyby nie wysoka porażka z Bournemouth to nawet Gibson by się spłacił. Nadzieja zatem powinna zdroworozsądkowo uwzględniać możliwości i umiejętności obiektu, w którym ją pokładamy. A także minuty na boisku oraz rotację. Świnie nigdy nie nauczą się latać.

Oczekiwania względem 35 kolejki będą i tak niemniej wygórowane jak te przed DGW34. Przecież fajne mecze rozegrają drużyny Southampton, Crystal Palace, Manchesteru United, Manchesteru City; do tego przed nami derbowy szlagier Tottenham vs Arsenal. Więcej, to pojedyńcza kolejka; normalna normalność. 10 spotkań bez wilczych dołów, zastępów sukubów czy łatwych okazji odbierających rozum. Po prostu, najzwyczajniej w świecie, 35 kolejka angielskiej ekstraklasy. Żadna biba na pełnej epie polana proszkiem z wódką tylko takie wyjście z kumplami na browca. I co najfajniejsze, pierwsza z 4 ostatnich sezonu 2016/2017. Nie pomylę się kiedy napiszę, że niektórzy się już na nogach słaniają.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!