Żołnierze, jestem z was zadowolony.

Tak brzmiały pierwsze słowa rozkazu Napoleona wydanego zaraz po bitwie pod Austerlitz. 70 tysięczna francuska armia pokonała liczniejszą o 20 tysięcy sołdatów koalicję trzech cesarzy. W zasadzie dwóch, ale historię piszą zwycięzcy. Przeglądam nagrobki minionych kolejek szukając bohaterów mojego sezonu. Kane, Aguero, Eriksen, Davies, Otamendi, Sterling należą do przeszłości a w ostatnich kolejkach góra dwóch z nich ma szansę na powrót do składu. Wszystko przez logikę kalendarza. Na dzikiej karcie umknął mi Arnautovic, zignorowałem Zahę a weekendowe starcie Tottenhamu ze Stoke City oglądać będę zza kanapy. Teoria podwójnych kolejek i chipa Free Hit zakłada zieloną strzałkę i wzrost OR zależny od grupy w peletonie. Im dalej tym większy. Siedząc na 46 tysięcznym miejscu liczę przed GW33 na skok w okolice 40k a dzięki bench boostowi w DGW34 na awans do  top20-30k. Dalej dzięki planowaniu i drugiej podwójnej kolejce marzy mi się epicki szturm na top10k. To piękna teoria, która boleśnie może wyrznąć w ścianę przez ilość graczy w aktualnym sezonie i przez wspomnianych na wstępie bohaterów.

Na siedem kolejek przed końcem mamy znacznie więcej aktywnych menedżerów niż rok temu. Na przykład całą męską populację Egiptu oraz słynne drugie konto Majka. Generalnie coraz bardziej popularne FPL przyciąga coraz więcej graczy a progi jak top10k są trudniejsze do zdobycia. Wraz z popularnością rośnie wiedza grających, i poza masami z kapitanem Salahem, Sterlingiem, KDB lub Walkerem, niejeden coraz sprawniej porusza się w gąszczu fantasy premier legue. Tylko, że ten niejeden to wciąż hardcorowe parę procent, które co roku jest zaskoczone obecnością w top10k zombie bez transferów. Dobra, chodzi o to, że statystycznie jest trudniej ponieważ masom jest łatwiej. Ryjesz od wczesnego ranka statystyki kontaktów z piłką Ramseya a cała północna Afryka nie zdjęła opaski z Salaha od pierwszej kolejki. I tu przechodzę do drugiego powodu dlaczego jest trudniej. Bo bohaterzy nie zawodzą. Pośród 6 najlepszych obrońców są Walker i Valencia; de Bruyne ugrał już 188 punktów; Salah gra w weekend kultowe derby; Alli i Eriksen też wysoko pośród najlepszych a hardcorowcy dalej swoje z Hazardem czy Kenedym.

Przegrany w mini ligach łapie się na masochistycznej przyjemności obserwowania sukcesów innych. Wszystkie co ciekawsze rozgrywki są wyjątkowo wyrównane a losowość nadchodzących podwójnych kolejek tylko doleje oliwy do ognia. W tle próbuję jeszcze ugrać swoje tak aby na końcu przegonić chociaż najsłynniejsze zombie 2017/2018. Od czasu naszego tekstu Omar Osama spadł na pozycję 15 866. Zatem jest szansa, że na samym końcu, może na zlocie rzucę do swoich zawodników. Żołnierze, jestem z was zadowolony. Umówmy się, że bardzo mała szansa.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!