Te o maksymalizacji zysku dzięki większej wiedzy.

Najsilniejszą bronią menedżera FPL jest kalendarz a pewne sprawy nie powinny podlegać dyskusji – 21 marca rozpoczęła się kalendarzowa wiosna i po tym dniu nikt, ani nic, mnie nie zmusi do chodzenia w zimowej kurtce czy o zgrozo czapce. Wiosną na kark wrzucasz starą, wierną skórę i pijesz piwo po bramach ulicy Ratajczaka. I chyba właśnie dlatego dzisiaj umieram, trawiony gorączką przekraczającą 37 stopni. Można by tu nawet zaryzykować myśl – kalendarz nas dyma. Weźcie na ten przykład podwójne kolejki czy blanki, profesor Hawking by tego nie ogarnął tylko zawrócił wózek i zasuwał jak najdalej od DGW34. Drugim potężnym orężem akolitów fantasy premier league, zaraz po kalendarzu, jest wiedza. A wiedza w połączeniu z niszą tworzy pokusę zarobku. Nie oparł się jej popularny na Twitterze Ben Crellin, który zaproponował gawiedzi płatne konsultacje. Płacisz 10 funciaków a kolega Ben przez 20 minut jest tylko dla Ciebie; za 20 papierów poświęci wam aż 75 minut. Za kasiorę przejrzy skład zamawiającego, zaproponuje tranfery albo podpowie przy dzikiej karcie. I się zaczęło.

Pierwszą myślą jest niesmak. Crellin woła kasę za porady, a co za tym idzie obiecuje punkty FPL, na które nie ma większego wpływu. Owszem, bazując na kalendarzu oraz wiedzy, zaproponuje zamawiającemu teoretycznie najkorzystniejszy transfer, ale jego odpowiedzialność jako wykonawcy usługi kończy się z pierwszym gwizdkiem. Nie dość, że płacimy za kota w worku to jeszcze nie mamy żadnej gwarancji, że wydane pieniądze się zwrócą. Dość nerwowo zareagowało całe środowisko FPL, którego ciężka harówka na blogach czy w social mediach w większości przypadków jest działalnością pro bono, wypadkową pasji i perwersyjnej miłości do statystyki, do tego strony jak FFS biorą kasę za dostęp do płatnych statystyk OPTY a nie artykułów. Wysypało sarkastycznymi komentarzami, mniej lub bardziej krytą ironią, ale na pewno, w głębi duszy każdemu redaktorowi FPL marzy się trzepanie hajsu z efektów własnej pracy. Gra już dawno przestała być niszą. Stała się trybikiem w promocji Premier League, dlaczego nie korzystać z doświadczenia i nakładów czasu? Czemu nie skubnąć z tego sytego tortu? Nie potępiam Bena, w zasadzie to nawet nie moja sprawa, zaskoczony jestem tylko, że ktokolwiek jest skłonny zapłacić za prawdopodobnie dość oczywiste porady. Crellin nie zaproponuje przecież hipsterskich wynalazków tylko bezpieczny szablon. Gdzie tu miejsce na własną satysfakcję? Winni jak zwykle są ludzie, zwłaszcza ci wszyscy szukający efektów bez żadnego wysiłku. W końcu kto bogatemu zabroni?

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!