451 stopni Fahrenheita.

Wybacz, boski imperatorze — rzekł zdyszanym głosem Faon — w Rzymie pożar! Większa część miasta w płomieniach!…

Pierwsze płomienie w składzie łatwo przegapić. Tlący się leniwie kontuzjowany pomocnik za 4.5 dla weterana FPL nie jest powodem do wszczynania paniki. Chwilę później żar przeskakuje na budżetowego obrońcę a gęsty, biały opar wylewa się spod klubowej koszulki, kłębi wokół ramion piłkarza i unosi się zza kołnierza. Zawodnik, który przed chwilą biegał zdrowy po murawie, zaczyna zapadać się w sobie. Wygięty w łuk, konwulsyjnie odrzuca w tył głowę, a przód jego dresu staje w płomieniach. Ledwie zdążysz zerknąć na jego udręczoną twarz i moment później głowa obrońcy zmienia się w pochodnię. Coraz większe płomienie obejmują sosnowe ramy tak pieczołowicie układanego przed startem sezonu składu. Próbujesz gasić ogień w linii obrony, tymczasem do tyłu odchyla się gorejąca pomoc, a gdyby mogła otworzyć usta, żeby krzyknąć, z jej gardła dobyłby się tylko czarny dym. Wicher drugiej kolejki rozrzuca skrzące ogniki losowo po składzie, podpala atak i nagle żywy płomień trawi ponad połowę twojej drużyny. Łapiesz się za rozgrzaną głowę, padasz na kolana, bo gęsty dym wżera się i w twoje nozdrza, kłuje po oczach i przenika przez bluzę. Pożar już nie trawi wyłącznie drużyny. Jasne płomienie odbierają ci zdrowy rozum, wypalają wzrok, łapczywie pochłaniają włosy a żar topi skórę. Hold the Line wygrawerowane pod numerem 998 brzmi jak kpina kiedy zajętymi ogniem rękoma próbujesz wybrać numer alarmowy.

Rzeczywistość FPL nie bierze jeńców. I mimo, że w niejednej mini-lidze czołówką tabeli rządzą ekipy z liczbą 200 punktów (pozdrawiamy Miksona) to średnia kolejki dalej nie przekracza 60 punktów. Przy ponad 5 milionach kont. Stąd takie dysproporcje w ligach, stąd tak dużo transferów,  hitów i płonących po drugiej kolejce składów. Tłumacz komukolwiek, że trzeba uzbroić się w cierpliwość gdy jego dobry kompan odskakuje na 50 punktów. Pisz, że środkowi obrońcy jeszcze swoje dadzą, kiedy Alonso po dwóch weekendach ma 24 oczka. A skoro reszta odjeżdża błyskawicznie jak Senna, gdy jedenastka przypomina wypalone, gołe kikuty to oczywiście, że wczesna dzika karta ma sens. Wciśnięcie WC nie boli tak jak minus 12.  Nie ma również żadnych wątpliwości, że nowy skład na GW3 będzie lepszy od tego z minionej kolejki, i będzie też pełen opakowanych w superbohaterskie rajtuzy gwiazd dwóch pierwszych GW oraz srających żywym złotem skarbonek. Co jeszcze jest prawdą? Otóż to, że fantasy premier league to igranie z ogniem. Non stop i 24 godziny na dobę. Palisz jedną fajkę po drugiej, patrząc, jak cienie się wydłużają, a niebo zrzuca jasność.

Te pierwsze pożary w składzie są dopiero zwiastunem ognistej nawałnicy jaka nadciąga nad Rzym. Liga Mistrzów, mecze reprezentacyjne, Harry Kane, ciągłe widmo kontuzji .. najgorsze przed nami a mamy przecież tylko jedną szansę na telefon po strażaka. Jedną. Z głową wciąż ponad płomieniami czasami lepiej jest wybrać trudniejszy ale bezpieczniejszy transfer za nawet minus 12.

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!