Omar Osama Show.

Co sezon powtarza się podobna historia. Anonimowe konto, tym razem new liverpool, anonimowy menedżer, bez transferów od GW1, siedzi na 2 128 miejscu. Po ostatnich meczach czerwono, ale w czwartek zagrają mu jeszcze KDB i Sterling. To ciekawy przypadek, bo zapominalski Egipcjanin oparł swój skład na jednym napastniku (Firmino) i czterech premium pomocnikach: Salah (C), Sterling, Miki i KDB.

Przestrzelił z Clyne’em, ale duet Azpi & Alonso, oraz Valencia, co jakiś czas dorzucali dwucyfrówki. Oczywiście z sukcesu Omara nie płynie żadna kosmiczna wiedza. FPL z założenia jest regularną zabawą a nie grą w ciuciubabkę, gdzie układasz skład aby w ostatniej kolejce sprawdzić końcowy wynik. Omar trafił opaską, nigdy nie musiał kupować Kane’a lub Aguero a podwojony MCI regularnie ratował mu OR. Na trzy rzeczy może bym chciał zwrócić uwagę:

Średnia sezonu – tylko 5 razy new liverpool przekroczył nieznacznie granicę 80 punktów. Drużyna bez transferów, ale oparta na bezpiecznych zawodnikach ( i tym razem braku kontuzji) gwarantowała średnią.

Początek jest ważny – bo jest.  Drużyna Omara po trzeciej kolejce okupowała 111 miejsce:

Katastrofy w postaci 27 punktów w GW4 lub serii wyników po 40 wciąż ją trzymały w OR wysoko. Potem wynik ponownie robiły bezpieczne wybory.

I ostatni wniosek: Nieistotność obrony. Oczywiście Azpi, Alonso i Valencia to klasa ale zauważmy, że skład bez FT bazował głównie na punktach pomocy.

Trafiona opaska oraz fura szczęścia to wnioski oczywiste. Przytoczony przypadek Omara specjalnie mnie nie dołuje. W zasadzie powinien, bo od GW1 wykonałem aż 37 transferów (gwałcąc tym samym swoją zasadę RMF Classic) a dalej wiszę w okolicach 30k. Moja ekipa nie raz miotała się pomiędzy Salahem a Kane’em, szukała świętego Grala na 3 slot ataku a taki Omar grał cały czas Firmino. Tyle, że w przeciwieństwie do Omara moje wybory budziły we mnie emocje. Czasami nawet pozytywne. Omar założył konto i zapomniał. Może zgubił hasła do konta i maila, może w robocie wszyscy zakładali i nie chciał być gorszy. Nieważne. Skład new liverpool traktujmy jak ciekawostkę, taki pokryty kurzem muzealny eksponat, do którego większość z nas w tym sezonie może się już nawet nie zbliżyć. Błąd w Matrixie, kpinę wież i wybryk losu. Gość na pewno nie ma szczęścia w miłości, małą kuśkę i pierdzi jedząc bób z fasolą.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!