O ciężarze opaski.

W mrocznych czasach szablonu najjaśniejszym klejnotem jest opaska kapitana. Jej ciepłe światło rozpędzi ciemność a blask oślepi kuszące niszami sukuby. Strzelam, że 75% składów ma podobnych zawodników. To co zachwiało szablonem, co rozbiło pozornie stabilne tabele mini lig to opaska Aguero. Nie bramka Luiza, nie asysta Doherty’ego, tylko minimum 34 punkty Kuna. Czym jest właściwie opaska? Musi być mądra skoro widywano w niej Sokratesa na ulicach starożytnych Aten. Musi być wielka, bo Zulusi odziani wyłącznie w opaskę wyrżnęli w pień zdyscyplinowane kolumny angielskich żołnierzy. Zulusi i opaska biodrowa. Wielka. Czaicie? Opaska musi być przede wszystkim sumą doświadczeń FPL, formy piłkarza, cyferek i konkretnej sposobności. Nigdy, przenigdy, nie powinna być czujką. W wyborze C nie ma czegoś takiego jak intuicja. Szósty zmysł, fałszywy podszept, głosy wież śnione po nocach… czujka to najczęściej duży rozpęd i jeb głową w ścianę.

Stratę punktów kapitana Aguero trzeba przekuć we wnioski, zwłaszcza, że przed nami jeszcze dwie podwójne kolejki. Wcześniej zagramy GW26, o losach której ponownie zadecydują szablonowe opcje C, tym razem: PogRash, Salah i Aubameyang. Przy tym zestawie Aguero zejdzie na drugi plan, bo masy myślą schematem: Chelsea traci mało bramek. Masy już nie pamiętają porażki  Chelsea czterema golami z Bournemouth. My pamiętamy, dlatego Aguero w weekend będzie najlepszą różnicą na C. Najlepszą bezpieczną opaską będzie natomiast Salah – oczywiście bez żadnej gwarancji punktów z mojej strony. Salah (C) to wyłącznie wypadkowa statsów (11 strzałów, z czego 8 z boxa w 4 ost GW, oraz 36 kontaktów w polu karnym), karne jeżeli zagra TAA zamiast Milnera, dodatkowy punkt za CS, szansa na ponownie przełamanie z Bournemouth (ostatnio 3 gole po dwóch meczach bez punktów). Aubameyang wyłącznie z 3 celnymi strzałami z 4 ost GW statystycznie jest mniej korzystną opaską. Bez punktu za CS, w wyjazdowym meczu na stadionie Huddersfield, które u siebie całkiem nieźle walczyło przez pierwsze 45 min z MCI. Duet Rashforda z Pogbą rozbija się za to przez sumę moich doświadczeń z opaską o godzinie 13.30. Ktoś celnie napisze: mamy 2019 rok a garret dalej wierzy w klątwę kapitana. Wierzy, bo ilość zepsutych weekendów przez 13:30 jest znacznie większa niż tych udanych. Dlatego autor tego tekstu jest przesądny i ceni swoje zdrowie psychiczne. A właściwie jego resztki po 5 latach pisania o FPL.

Wzmacniany kolejnymi transferami Sona szablon można pokonać jeszcze jedną filozofią. Dystansem. Stratę punktów Liverpoolu z WHU tłumaczyć można historią domowych pojedynków Młotów z top6 (3:1 z MUN, 1:0 z ARS, tylko 0:1 z TOT, bezbramkowy remis z Chelsea), słabą formą każdej formacji Kloppa (nawet Alisson wpuścił 7 z 11 ostatnich oddanych w światło bramki strzałów) ale także spiną i oczekiwaniami względem całego zespołu. Liverpool musi. Klopp musi. Widać tą nerwówkę w pomeczowych pressach. Guardiola natomiast goni, stąd tylko może. Wcale nie musi. Brak tego bagażu widać było w spotkaniu z Arsenalem, w którym Pep niemal bawił się taktyką przesuwając po murawie Laporte, Fernandinho czy Bilve. Pozorna swoboda Guardioli to fajne podejście. To bardzo dobra rada dla każdego, kto stracił w miniony weekend na Kunie i pełen negatywnych emocji sprawdza tabele. Dystans przyjaciele. Nie dajcie odczuć rywalom, że boli. Pilnujcie tabel, transferów i nie róbcie głupich, ryzykownych ruchów. To nie reguła, ale przeciwnik nie raz się poślizgnie.