Perfekcyjna niedoskonałość.

Od tygodnia, do martwej od ponad roku fejsowej listy niszowego Bloga codziennie dołącza kilka osób. Fora FPL są aktywne jak nigdy wcześniej. Najpopularniejsze hasła na Twitterze to „aguero injury” lub „kane or auba”. Tak to my. Sieroty po szablonie. Dzieci z rozbitych domów Sergio Aguero i Salaha. Szablon FPL nie jest małżeństwem. Nie odchodzisz od kobiety, które zestarzała się przy Tobie. To zwykłe świństwo. Za to szablon łatwo porzucić. To kolos na glinianych nogach, a nawet często domek z kart. Kruchy konstrukt, który zapomniany prędzej czy później podzieli losy kolosa z Rodos. I tak jak łatwo jest odejść od Kuna, tak trudniej wybrać jest ten nowy, właściwy obóz. Aubameyang czy Kane? Pierwszy ma urok czarnego charakteru z Bonda. Bezwzględnego mordercy, który bez wahania poderżnąłby gardło własnej matce i którego celny strzał obronił ostatnio Fabiański. W sierpniu tego roku. Od tego czasu każda piłka posłana w światło bramki trafia do siatki. To morderca. Łajdak. Może łotr z Red Dead Redemption 2, który pomimo sumy wszystkich grzechów jest dalej lepszym i uczciwszym kompanem niż biały kołnierzyk. Z drugiej strony mamy Kane’a. Gościa, który chodzi spać w pidżamie a kupując nowy toster czyta od deski do deski instrukcję obsługi. Piłkarz pozornie doskonały, dokładny, precyzyjny i poukładany. Wybór pomiędzy jednym z nich może zadecydować o losach dzisiejszej kolejki. Ustawić ją. Wygrać spokój przed nadciągającym GW16. Oczekiwania przed GW to cykl tekstów najczęściej o niczym, rzadko o FPL, dlatego zamiast wyciągać tutaj statsy opty lub kalendarz przypomnę tylko jeden z koronnych argumentów za Harrym Kane’em. Łatwo go zredukować do Auby. Czy to jest rzeczywiście najlepszy pretekst do kupna napastnika premium?

Śmiechłem czytając gdzieś, że grudzień w FPL to czas generałów i taktyków. Trzeba nie mieć pokory aby tak myśleć. Trzeba udawać, że tą grą nie rządzi fart i przypadek. Bo zakładam, że ci stratedzy przewidzieli asystę z dupy zaskoczonego VVD lub punkty ostatniej szansy Hazarda. Przyjaciele w FPL, tą wątpliwej jakości zabawą zawsze rządziło szczęście a grudzień jest przede wszystkim festiwalem przypadków i fuksa. Dlatego pozwolę sobie na jedną radę. Szczęściu trzeba pomóc. Nie tylko przez analizę cyferek, kalendarza i dobre wybory. Również przez danie szansy perfekcyjnej niedoskonałości. Kiedy bowiem punktować ma u Was Duffy lub Doherty jak układając skład na GW kierujecie się wyłącznie kalendarzem? Szukając doskonałości hitujecie, pragniecie za wszelką cenę grać w tym właściwym na daną kolejkę zespole, nie dając szans ławce lub piłkarzom bez punktów w ostatniej kolejce. Stąd tyle lamentu po GW14 nad punktami na ławce. Nie ma co na siłę dążyć do doskonałości. Świat nie jest doskonały i dlatego jest piękny.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!