W pogoni za Rooneyem.

Psychologia tłumu fantasy premier league wędruje własnymi ścieżkami i nie słucha nadszarpniętych czasem weteranów. Z jednej strony hordy walkerów a z drugiej dumni my – zamknięci za obsypującymi się murami zdrowego rozsądku nudziarze.  Pozornie wszystko ma sens, bo w różnym tempie rośnie posiadanie Mane, Sterlinga, Moreno, Alonso, Speroniego a spada Sane, Silvy i nawet już trochę Azpiego. Wiadomo, gieroje vs ławki GW14; nie ma wątpliwości skąd te trendy. Niepokoi tylko pewność tysięcy transferów – w tym hitów – co do minut nowych zawodników. Podobnie to wygląda przy ściągania do składów Rooneya i Vardy’ego, gdzie wielu, w tym również autor, daje się łatwo ponieść prostocie wyboru. Trzy bramki więc musi być forma – z tych samych powodów gnije mi teraz Wilson. Jest przecież hattrick Rooneya, z czego jeden gol padł po dobitce główką karnego a drugi po strzale życia z połowy boiska. Ten sam Rooney tylko 3 razy dotknął piłkę w polu karnym Harta i wymienił tylko 20 podań na połowie Młotów. Ale to Rooney. Więcej w nim ostatnio piłkarskiej złości niż umiejętności i atrybutów fizycznych. Tym zresztą  kierowałem się umieszczając go w Niszowym Wyborze Bloga. Ta złość poniesie go przeciwko słabym psychicznie zawodnikom Huddersfield a potem wypali się jak niedopałek i posiadanie napastnika gwałtownie zacznie spadać. Z Vardym będzie podobnie, 1 strzał z minionej kolejki i bramka nie są argumentami do powrotu do napastnika Lisów.  Podobnie jak mecz z solidnym z tyłu Burnley i dwa następne wyjazdy.

Szukamy szczęścia na ślepo. Walczy o jak najwyższy team value i nie czekając na konferencje odpalamy Sane i Silvę. Wszystkie ruchy solidne, każdy usprawiedliwiony pieczątką wież na właściwym formularzu. Dopiero na końcu przychodzi zderzenie z rzeczywistością FPL, gdzie 9 miejsce na świecie zajmuje obecnie zombie team z Egiptu.

 

Utarło się, że Oczekiwania na 100 punktów w kolejce uprzyjemniamy muzyką. No to coś optymistycznego:

https://www.youtube.com/watch?v=jJVRhbairIY

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!