Operacja midweek.

Kolejka w środku tygodnia to stan umysłu. Jak Jack Bauer ogarniasz bloga w ciągu 24 godzin stąd o FPL myślisz nawet na kiblu. Kiedy się zbliżasz do końca a kolejny teksty lądują na stronie pewne fakty zaczyna kojarzyć druga połówka. Jak mecze!? Przecież w niedzielę już przy tym siedziałeś. Będziesz znowu bluzgał do kompa? Zmywarkę puściłeś? Nakurwiasz miłością. Tłumaczysz, że taki kalendarz, kochanie przecież pamiętasz – to także twój piąty sezon – ale mówisz do powietrza bo ona z fochem zawija się na fitnessy. A to te prostsze levele. Pozostaje boss czyli wybór kapitana. Trafiony Kane zagwarantuje dzisiaj zieleń i lekkość bytu w środę. Pusty przelot oznacza, że jutrzejsze Chelsea ze Swansea obejrzysz zza kanapy. Na koniec pozostaje logistyka; ile wypić aby na drugi dzień wstać o tej piątej.

Przed trzynastą kolejką i po trzech z rzędu czerwonych strzałach modliłem się do zieleni. Petycję wieże rozpatrzyły życzliwie miłosiernie dając nieco więcej niż średnia. Dwa ostrzeżenia, w postaci samobója Otamendiego i zmarnowanej opaski Lukaku, przyjąłem z pokorą, ale że chciwość jest dobra to od następnej kolejki chciało by się więcej. Problem w tym, że każda dzisiejsza decyzja obarczona będzie dodatkowym ryzykiem. Setki tysięcy menedżerów hitują to może zagrać bezpiecznie? Bez minusów i hitów za obrońcę. Z drugiej strony cała ta panika związana z rotacją kończy się najczęściej lekką kosmetyką ekip Premiership. Nawet jeśli to i tak najbezpieczniej założyć, że te dwie lub trzy zmiany przypadną akurat na nasz skład. Biednemu wiatr zawsze w oczy wieje. Przeczekać, dać się wyszumić innym a potem na pełnej epie zaskoczyć tych wszystkich januszów z Moracikiem, Hazardem i Mustafim naszym Rondonem.

Dodatkowo martwią mnie algorytmy, które wystawiają w GW14 Alonso, Bellerina, Hazarda, KDB i Silvę. Z Choupo – Motingiem, Salahem, Richarlisonem i Sterlingiem wiem, że nie będzie łatwo. Ostatnio jestem zbyt neurotyczny, stresuje mnie to wszystko. Źle śpię. Śni mi się ciężko chory ojciec, robota, FPL i chłód. Brakuje mi odjechanych snów, w których wieloryb-kot robił za metro, gdzie wracali starzy przyjaciele i dawne sympatie.  Przyjąłbym spokój i lekkość. Później dopiero przychodzi zrozumienie, że jest ok a suma wychodzi na plus. Że mam dom, że jest gdzie wracać i jest tam uśmiech co może powalić. Dziś się nie muszę nawalić bo znam trzeźwych przyjaciół a przy wsparciu jak na Blogu można góry przenosić. GW14 będzie ważna, lecz nie jak sprawy państwowej wagi. Więcej rozwagi, dojrzałość a nie gorączka jak u dzieciaka. Tak to ten, moment gdzie nagle cytuje Peje.

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!