Spłonę jak Ikar. Powrócę jak Feniks.

Ikar, a ty po­wiedz wreszcie, do te­go słońca, ty na chuja leciał? W przypadku podwójnych kolejek ciężko jest się powstrzymać. FPL jest chaosem a co w chaosie jest najważniejsze? Jest sprawiedliwy. Dlatego sprawiedliwości stało się zadość. Dlatego dość niespodziewanie, i w jednej kolejce, zapunktowali wszyscy, którzy zawodzili od miesiąca. Dlatego większość dzikich kart twardo wylądowała twarzą w osranym przez Mewy asfalcie. Sky is the limit… nie tym razem przyjaciele, tym razem piekło jest nasze. Pełne okaleczonych Ikarów, potrojonej defensywy Mew i jedenastek z Deeneyem lub Knockaertem. Jebło, mówi się trudno, jest za to okazja aby się zastanowić, czy nie zmienić planów na DGW35?

Plan był prosty. Nie tylko mój, to jedna z najpopularniejszych ścieżek ostatnich kolejek, stąd takie małe rotacje po wczorajszej porażce Brighton, w hardcorowym top10k. Plan zakładał WC przed DGW35, BB w DGW35 i TC w którejś z ostatnich trzech kolejek. Najczęściej pisaliśmy o Mane/Salah vs Huddersfield w GW36. W między czasie pojawiły się pewne wątpliwości. Rozbite, pełne wzajemnych pretensji Mewy, wyglądają jak kolejne dwa punkty w obu meczach, szablonowe Southampton to poniekąd loteria, mowa o dwóch wyjazdach na stadiony Newcastle i Watfordu. Natomiast TC w 36 to ryzyko rotacji Kloppa przed niemal pewnym półfinałem LM i pojedynkiem z Benitezem. Zmiana planu polega na odpaleniu TC w ten weekend a przesunięciu BB na GW36, gdzie Brighton zagra u siebie z Newcastle, a Southampton z Bournemouth. Bez żadnych gwarancji na CS, ale teoretycznie to zawsze lepsze fixy niż te z DGW35. Oczywiście na teorii i zdrowym rozsądku opieraliśmy się także grając min podwojonym Brighton w DGW34. Tego na trzeźwo się nie ogarnie. Zmiany generują nowe problemy, ciężko jednoznacznie wskazać pewniaka na TC w 35, Klopp może wyjść najsilniejszym składem na Huddersfield i tak w kółko macieju. Zostawiam to wszystko do indywidualnych przemyśleń, świat się nie kończy na FPL a FPL to nie tylko problemy hardcorów z BB i TC, ale także legiony, które z Pogbą, Fraserem czy Wilsonem zagrały w weekend za około 70 punktów. Są syci, może nawet pewni siebie, podekscytowani i z wiatrem w żaglach. Teraz my krwawimy a oni gonią.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA