Życie mnie
Mnie!

17 sierpnia roku pańskiego 2016 Cardiff pokonał Blackburn 2 : 1. Oba gole dla Walijczyków padły po samobójach Duffy’ego, a nasz bohater w 95 min spotkania otrzymał jeszcze czerwoną kartkę. Takiego kapitana FPL wycenia bodajże na -12 punktów.

Duffy (c) na DGW34 wydaje się logicznym wyborem, podejrzewam nawet, że w drużynie Bloga Rataja taki pomysł może zaistnieć. Są bowiem dwa podejścia, to optymistyczne, pełne brokatu, różowych jednorożców, zakładające dwa czyste konta w podwójnej kolejce, brameczkę z SFG i co za tym idzie grubą, tłustą zieloną strzałkę. Oraz drugie, to wyłożona truchłami nietrafionych opaskami ścieżka pesymistów, być może nawet konformistów FPL, albo menedżerów unikających ryzykownych wyborów. Mroczna strona opaski obrońcy to bowiem stracone oba CS, jakaś kartka i generalnie eksplozja punktów Sona, Eriksena czy kogokolwiek innego kto wygrzmoci w weekend Huddersfield.

Fantasy Premier League pozostawia na pewno blizny. Wracając do książki miewam problem z nazwiskiem głównego bohatera, ale do dzisiaj pamiętam czerwień kapitana Girouda albo przestrzelone karne np. Murraya i Pogby. Ciężko zaliczać to do wniosków. Pogba może wykorzystać dwie jedenastki chociażby w GW34, nawet Duffy w pierwszym meczu z Bournemouth jest w stanie dać CS, a nawet coś więcej. Dlatego takie historie podciągam pod intuicję. A blogową sentencję Feel. Don’t think. Use your Instinct proponuję traktować jako broń obosieczną. Czuj FPL, jak masz złe przeczucie to prawdopodobnie masz rację.