Analiza GW4 w europejskich pucharach pod kątem FPL

Chelsea – Ajax

Jak opisać racjonalnie nieracjonalny mecz? Słaba, być może najsłabsza w tym sezonie pierwsza połowa w wykonaniu The Blues. Fatalne ustawienie i błędy obrońców (wszystkich) połączone z pechem spowodowały aż 3 bramki Holendrów do przerwy. Po przewie widzieliśmy bardziej typową postawę Chelsea: szarża z fantazją i pomysłem na odrobienie wyniku przepleciona błędami w obronie. Ajax dochodził do dogodnych sytuacji strzeleckich nawet już po podwójnym osłabieniu(!).

Na plus: Reece James – młody dał dobrą zmianę i był w stanie z powodzeniem połączyć grę obronną z uczestniczeniem w akcjach ofensywnych. 7 dośrodkowań (2 celne) i gol ustalający wynik meczu. Azpilicueta – ale tylko za postawę w ataku (2 gole, jeden nieuznany przez VAR). Tammy Abraham – tym razem bez gola, ale 8 oddanych strzałów (3 celne) i 3 kluczowe podania to najlepsze liczby w drużynie. Szkoda, że (klasycznie) nie dołożył do tego skuteczności. Batshuayi – pomimo wejścia w 86’ minucie 2 strzały (1 celny), miał szansę na zmianę wyniku w ostatnich minutach.

Na minus: Cała formacja obronna Chelsea. Kepa – można powiedzieć, że miał dwa razy pecha, jednak prawda jest też taka że nie daje nic ekstra drużynie. Co większość bramkarzy by obroniła – broni. Co większość bramkarzy by puściła – puszcza. W tym meczu 4 razy wyciągał piłkę z siatki, a xG Ajaxu wynosiło tylko 1.2. Alonso – nie był najsłabszy w pierwszej połowie, ale to on został zmieniony w przerwie co dużo mówi o jego pozycji w zespole. Zouma i Tomori – wprowadzali dużo chaosu mając problem z opanowaniem sytuacji i wyprowadzeniem piłki. Azpilicueta – nie pasują do niego takie błędy jak przy drugim golu. Na minus też Pulisic i Mount – łącznie jedno kluczowe podanie, bez strzałów, przeszli obok meczu. Czekamy na więcej informacji o kontuzji tego drugiego.

Sytuacja w tabeli: Przegrana postawiłaby ich w bardzo złej sytuacji, więc trzeba się cieszyć z punktu. Valencia rozprawiła się jednak planowo z Lille i 3 drużyny mają 7 punktów. Chelsea musi wciąż grać najlepszym możliwym składem.

Liverpool – Genk

Przed starciem z City odpoczywali Robertson, Mane i Firmino. W obornie szansę dostał Gomez, w ataku Origi i Oxlade-Chamberlain.

Liverpool nie grał na 100% intensywności, ale spokojnie wystarczyło. Niski wynik to efekt braku skuteczności gospodarzy.

Na plus: Chamberlain – znów wykorzystał szansę na pokazanie się w LM. Gol, 3 strzały (2 celne). VVD – 4 strzały, kiedyś coś wpadnie.

Na minus: Ustawienie The Reds przy rożnym z którego padła bramka. Salah – przy 5 strzałach tylko jeden celny (przy czym piłka ledwo doturlała się do bramkarza). Od Egipcjanina trzeba oczekiwać więcej. Nadrabiał jednak zauważaniem kolegów w polu karnym, mógł mieć więcej niż jedną asystę.

Sytuacja w tabeli: Remis Napoli z Salzburgiem ułatwił drogę do pierwszego miejsca w grupie. Awans jest już zapewniony.

Atalanta – Manchester City

Ederson, Cancelo, Fernandinho (C), Otamendi, Mendy, Gundogan, De Bruyne, Bernardo, Mahrez, Sterling, G Jesus. Czyżby teraz to Angelino był w podstawowej jedenastce? To Pep, tego nie ogarniesz.

Walec z Manchesteru powinien przejechać się po gospodarzach w pierwszej połowie, ale brakowało skuteczności, próbowali też wejść z piłką do bramki zamiast strzelać. Zemściło się to po przerwie gdy Atalanta poczuła krew po zmianie bramkarza w City. Słusznie, mecz wymknął się spod kontroli i to Atalanta była bliżej zwycięstwa.

Na plus: Sterling – gol, najbardziej aktywny, 4 strzały (2 celne). Walker – poradził sobie w trudnej sytuacji, obronił strzał z wolnego tuż po wejściu na boisko do bramki. Jeżeli Ederson nie będzie gotowy na weekend, to niech Pep stawia na niego, gorzej od Bravo nie będzie.

Na minus: Jesus – tak źle wykonanego karnego nie widziałem od dawna. Szczur puszczony po ziemi zupełnie obok bramki. Poza tym (klasyczny) brak skuteczności. Claudio Bravo – nie wszedł w mecz, wiele niepewnych interwencji, czerwona kartka. Adrian > Bravo. Obrona The Citizens – źle ustawieni, za wolni, spóźnieni, łapiący niepotrzebne kartki. Mogę się mylić, ale minął już jakiś czas po przestawieniu pozycji Fernandinho, a ja nie widzę zalążków dobrego obrońcy.

Sytuacja w tabeli: Mimo wyniku wciąż 5 punktów przewagi nad drugą drużyną.

Crvena Zvezda – Tottenham

Lo Celso na boku pomocy, Foyth na prawej obronie – taka tam ciekawostka. Moura na ławce.

Spurs byli zdecydowanie lepsi, ale gdyby grali z lepszym zespołem zostaliby skarceni w jednej z wielu kontr. Polecam obejrzeć absurdalny flipper przy pierwszej bramce dla Londyńczyków.

Na plus: Son – widać że przeżywa wciąż kontuzję Gomesa, nie wpływa to jednak na jego grę. 6 strzałów (3 celne), z czego padły 2 bramki. Eriksen – w 30 minut 2 strzały, oba celne i finezyjnie zdobyta bramka.

Na minus: Kane – nie wykorzystywał dogodnych okazji, 4 strzały i ani jeden celny.

Sytuacja w tabeli: Są blisko awansu z drugiego miejsca, minimalne szanse na dogonienie Bayernu.

Manchester United – Partizan Belgrad

Mocny skład Manchesteru. Odpoczywał James, szansę dostali Greenwood i Mata.

Mecz miły dla oka (pierwsze 60 minut). Dawno nie widziałem czerwonej części Manchesteru grającej na takim luzie, ofensywnie i z pomysłem. Brak pogromu jest zasługą bramkarza gości, który ratował gości po fatalnych błędach swoich obrońców.

McTominay mógł wypaść na dłużej, co mocno komplikuje zestawienie środka pola ManU. Szkoda, młody rozgrywał dobry sezon.

Na plus: Trio Rashford-Martial-Greenwood. Przyjemnie oglądało się jak rozrywali szyki obronne Partizana. Rashford 6 strzałów, w tym aż 4 celne, bramka zdobyta w najtrudniejszej ze stworzonych sytuacji. Greenwood nie strzelał dużo, ale kreatywnie stwarzał sytuacje kolegom, rywale często kończyli jego akcje faulem. Otworzył wynik meczu. Martial doszedł do wielu sytuacji, ale nie w każdej udało mu się oddać strzał. Bramka zdobyta po fajnym dryblingu.

Na minus: Partizan nie postawił trudnych warunków, więc ciężko kogoś skrytykować. Nawet w przypadku groźnych strat Freda, czy Younga blok defensywny szybko kasował zagrożenie.

Sytuacja w tabeli: Alkmaar rozbił Astanę, prawdopodobnie dopiero mecz z Holendrami rozstrzygnie o zwycięstwie w grupie. Awans jest tylko matematycznie zagrożony.

Wolverhampton – Slovan Bratysława

Wilki w ustawieniu 3-4-3, gdzie środkowymi obrońcami byli Kilman, Coady i Dendoncker. Wahadła Vinagre i Doherty, z przodu Neto – Jimenez- Traore.

Wolves bombardowali bramkę Słowaków, ale były to w większości próby zza pola karnego, zwykle oddawane przez Nevesa. Najlepsze okazje zmarnowali Neves (naciągany karny) i Doherty. W doliczonym czasie gry dośrodkowanie na aferę wykończył Jimenez.

Na plus: Jimenez – gol i największa aktywność z zawodników ofensywnych – 7 strzałów (3 celne). Doherty – przestrzelił w bardzo dobrej sytuacji, grał tradycyjnie wysoko, aż 6 kluczowych podań.

Na minus: Neves – zmarnowany karny, czyżby szansa na zmianę wykonawcy?

Sytuacja w tabeli: Ambitna obrona Slovana została złamana w doliczonym czasie gry. Trudno im będzie włączyć się do gry o awans. Besiktas wciąż bez punktów.

Vitoria Guimaraes – Arsenal

Arsenal w ustawieniu 3-4-3, gdzie wahadłowymi byli Maitland-Niles i Tierney, środek tworzyli Willock i Ceballos, a z przodu trio Saka-Martinelli-Pepe.

Mecz nie stał na bardzo wysokim poziomie, klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Większą inicjatywę przejawiali Portugalczycy, w 7’ minucie byli najbliżej gola obijając słupek.

Na plus:  Mustafi – zdobył bramkę, miał najlepsze statystyki przechwytów i odbiorów.

Na minus: Zawodnicy ofensywni Arsenalu – przeszli obok meczu, nie tworzyli zagrożenia. Defensywa długo trzymała nadspodziewanie wysoki poziom, jednak w doliczonym czasie gry napastnik Vitorii ośmieszył ich strzelając przewrotką wśród 4-5 statystów, w większości ustawionych między nim a bramką. Czyli wszystko po staremu.

Sytuacja w tabeli: Wygrana Standardu Liege powoduje, że jest jeszcze mała matematyczna szansa na brak awansu Kanonierów. W praktyce jednak wystarczy im jedno zwycięstwo do wygrania grupy i są to w stanie zrobić bez wystawienia najlepszej jedenastki.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA