Analiza GW2 w europejskich pucharach pod kątem FPL

Tottenham-Bayern

Spurs wyszli w większości pierwszym składem, na ławce Eriksen, Moura i Lamela. Pierwsze 20 minut rozgrywane z przewagą Tottenhamu, nic jeszcze wtedy nie zapowiadało katastrofy jaka nadejdzie po przerwie. Niby statystycznie nie wyglądało to tak źle (15-19 w strzałach, 3-5 obronionych strzałów), ale wynik poszedł w świat. Jest on spowodowany po części rozkładem drużyny w trakcie meczu, coraz większym spadkiem morale po kolejnych golach oraz idiotycznymi błędami w defensywie. Z drugiej strony, trzeba przyznać że Bayernowi wchodziło prawie wszystko, po strzałach z nieoczywistych pozycji:

Na plus: Son – najlepszy obecnie piłkarz Tottenhamu, 5 strzałów (3 celne, 4 z pola karnego). Strzelił jednego gola a powinien dołożyć przynajmniej drugiego. Kane – mecz bez fajerwerków (4 strzały, 2 celne, 2 z pola karnego), ale można docenić za bliskie ideałowi wykonanie karnego. Anglik jednak wciąż daleko od optymalnej formy.

Na minus: wszyscy pozostali. Lloris zanotował 2 ładne obrony, ale nie dał nic ekstra przy puszczonych bramkach, ciągle zasłonięty, źle ustawiony, spóźniony. Może działa efekt nowo narodzonego dziecka? Tak czy inaczej, po tym występie (i popisie ze Świętymi) szansę według mnie powinien dostać Gazzaniga, choćby w celu otrzeźwienia kapitana Spurs. Obrona Tottenhamu całościowo zaliczyła beznadziejny występ, z powtarzającymi się błędami przy wyprowadzaniu piłki. Nie zdziwię się jak niedługo szansę dostaną KWP i Sanchez.

Środek pomocy bardzo słaby w tym spotkaniu, brak umiejętności uspokojenia gry, przetrzymania piłki, bez wsparcia dla obrońców. Nie wiem jak długo jeszcze Pochettino będzie chciał podbijać świat Winksem. Po Dele Allim widać było braki w ograniu.

Sytuacja w tabeli: Paradoksalnie wciąż nie najgorsza. Wygrana Crvenej Zvezdy oznacza, że w przypadku zwycięstwa w następnym meczu Tottenham na półmetku rozgrywek będzie na 2. Miejscu w tabeli. Ale żarty się skończyły, trzeba wygrywać.

Manchester City – Dinamo Zagrzeb

Tym razem na bokach obrony Mendy i Cancelo. Odpoczywali Sterling i Jesus. Czyżby Ster C na weekend i nerwy ze składem Aguero?

I dla porównania:

Na plus: Sterling, jego wejście przełamało niemoc strzelecką, na koniec meczu zamiast samolubnie zagrać wystawił piłkę młodemu Fodenowi – to zawsze duży plus w notesie Pepa. Pewny i trochę nudny mecz linii defensywnej.

Na minus: Skuteczność. Wypracowali sobie multum sytuacji (20 do 2 w strzałach), ale żeby strzelić pierwszego gola potrzebowali Sterlinga. W niezłych sytuacjach pudłowali Bilva i Kun.

Sytuacja w tabeli: Idealna. Dwóch najgroźniejszych przeciwników pokonanych i teraz dwa mecze z Atalantą, która dostała 4 w Zagrzebiu i przegrała z Szachtarem na własnym terenie. Czy reforma LM nie miała wyeliminować z niej takich właśnie statystów?

Lille – Chelsea

Szansę dostał Reece James na prawym wahadle, Azpilicueta przesunięty do środka oborny.

Na plus: Willian, który poza ładną bramką zanotował też 3 kluczowe podania i 3 celne dośrodkowania. Pamiętając ostatnie ligowe spotkanie, czyżby za 7.0 pojawiła się ciekawa alternatywa dla spóźnionych na Mounta (już 6.7)? Arrizabalaga – kilkukrotnie ratował zespół, udało mu się zażegnać dwie sytuacje sam na sam w końcowej fazie meczu (chociaż jedną sam sprokurował). Alonso – groźne wrzutki i 3 oddane strzały (2 z pola karnego).

Na minus: obrona Chelsea przy sfg, znowu. Cały zespół nie zaprezentował jakiejś wielkiej piłki, spotkanie było poziomem bliższe LE, niż LM. Dużo było klepania po obwodzie:

Sytuacja w tabeli: Pomimo zwycięstwa, wciąż jest trudna. Chelsea czekają teraz dwa ciężkie mecze z Ajaxem, który dysponuje kompletem punktów. Tymczasem Lille zagra z Valencią i optymalnie byłoby, gdyby rywale chociaż raz podzielili się ze sobą punktami.

Liverpool – Salzburg

Matipa na środku obrony zluzował Gomez, poza tym na galowo.

Na plus: trio z przodu zrobiło swoje. Salah 5 strzałów (2 celne) i 2 udane wrzutki. Firmino i Mane 2 strzały i 3 kluczowe podania. Po jednej zmarnowanej setce Mane i Salaha. Kolejne ofensywne punkty TAA i Robertsona, przy czym ten drugi strzelił gola z pola bramkowego, z pozycji typowej dla napastnika.

Na minus: Obrona The Reds, w szczególności VVD – fatalny mecz, prawie bez liczb w obronie. Już kilka razy sygnalizowałem słabsze występy Holendra, pytanie czy nie powinien dostać chociaż jednego spotkania na odpoczynek i poszukanie świeżości. Przeciętny mecz środka pola Liverpoolu, który zbyt mało wspomagał obronę i nie potrafił uspokoić meczu.

Sytuacja w tabeli: podział punktów w Belgii zapobiegł wyraźnemu odskoczeniu Napoli. Jest nieźle, teraz dwa mecze z Genk. W interesie Liverpoolu jest, żeby odrobienie 3 bramkowej straty przez Salzburg było ostatnim takim kryzysem koncentracji.

AZ Alkmaar – Manchester United

Manchester znowu w składzie z mocną domieszką młodzieży. Z pierwszego garnituru DDG, Lindelof, James i Mata. Na ławce Rashford, Lingard, Maguire i McTominay.

Na plus: nikt, remis spowodowany niewystarczającą jakością ofensywną Holendrów

Na minus: wszyscy, trochę wiatru zrobił swoim wejściem Rashford, trochę odbiorów zaliczył Matić, ale jakość gry United zmierza w kierunku Ekstraklasy.

Sytuacja w tabeli: Teoretycznie tragedii nie ma, ale zawdzięczają to słabości rywali. Jeżeli nie zmienią nastawienia i wyjściowego składu, dobre punkty na United może zdobyć Partizan Belgrad.

Besiktas Stambuł – Wolverhampton

Wilki zagrały w ustawieniu 3-4-3 w większości pierwszym składem, w ataku po bokach Jimeneza grali Neto i Gibbs-White. Po wejściu Dendonckera zmienili formację na bardziej typowe dla nich 3-5-2. Nie byli stroną przeważającą, ale udało im się na tyle kontrolować spotkanie, że piłkarze Besiktasu nie tworzyli sobie wielu dogodnych okazji. Zagrożenie stwarzali wyłącznie po sfg, a zwycięską bramkę Wilki zdobyły w doliczonym czasie gry po ogromnym błędzie ustawienia defensywy Besiktasu.

Na plus: środek obrony i środek pomocy – za kontrolę meczu, Patricio tylko z jednym celnym strzałem do obronienia

Na minus: atak Neto-Jimenez-Gibbs White. Bez stworzonych sytuacji, pojedyncze strzały.

Sytuacja w tabeli: Wyrównana grupa, niespodziewanym liderem Slovan Bratysława (z budżetem mniejszym niż wiele polskich klubów). Właśnie z nimi dwa najbliższe mecze zagra Wolverhampton i przydałyby się z 4 punkty. Besiktas jest już pod ścianą, muszą zdobyć punkty z Bragą.

Arsenal – Standard Liege

Odpoczywa kto tylko może, na boisku od pierwszej minuty zestaw młodzieży, rezerwowych i powracających po kontuzji. Na bokach obrony przecierający się po kontuzji Tierney i Bellerin, w środku Mustafi z Holdingiem zabezpieczeni w bramce przez Martineza. Z przodu „zabójczy” kwartet Nelson-Willock-Martinelli-Maitland Niles. I taki składzik po 22 minutach prowadzi 3:0, gratulacje Panie Emery. 4:0 to wynik zasłużony i najmniejszy wymiar kary.

Na plus: prawie wszyscy. Szczególne wyróżnienie dla Martinellego: 2 gole, asysta, 7 strzałów w tym 3 celne, 5 kluczowych podań; gracz meczu. Reiss Nelson z asystą, ale też 4 strzałami i 3 kluczowymi podaniami. Kieran Tierney z mocnym wejściem w Arsenalu: asysta, 4 kluczowe podania, 4 udane dośrodkowania i najlepsze obok Mustafiego liczby w obronie. Ceballos w końcu z dobrym występem: gol, 2 celne strzały i 4 kluczowe podania.

Na minus: Maitland-Niles z bezbarwnym występem. Pepe: trochę wstyd wymuszać karnego przy 4:0.

Sytuacja w tabeli: Arsenal wykorzystując wielu młodych zawodników masakruje wydawałoby się trudną grupę LE. W najbliższych dwóch meczach z Guimaraes mogą zapewnić sobie awans i pozostałe mecze zagrać młodymi i rezerwowymi.

mapki pochodzą z serwisu: betweentheposts.net

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA