Uma tnie równo.

Krwawe gody. Już po pierwszej nucie Rains of Castamere Pietrzyk wyczuł pismo nosem. Po drugiej, odpapieżył  dywersje, rozrzucił srebrne półmiski, cisnął kielichem w stronę kompanów i w oka mgnieniu dał nura pod stół. Nadaremno.

Wyjątkowo zgodna opozycja kopniakami i kułakami zrzuciła sarmatę aż na 5 pozycję. Pamiętliwy Montezuma poprawił jeszcze dębową ławą. Chaos rewolucji wykorzystał menedżer Jagi Lutów; niezwiązany układami, bez dzikiej karty i FH zagrał za 91 punktów. W składzie Schmeichel (15 punktów), Bellerin i Dummet z CS, Alli, Auba, Lukaku i Vardy. Po prawicy Patryka miejsce utrzymał Bartosz Witkowski – na 70 punków złożyły się m.in. bramki Sane i Sterlinga oraz Robertson i Aubameyang. Top3 z aztecką watahą zamyka Montezuma. Do gry na pełnej kurwie wrócił KolleR – 83 oczka po WC, a tam Arnautovic (klękajcie narody przed pijackimi wizjami kolegi) oraz odważnie kapitan Aubameyang, Beniaminkiem kolejki okazał się kolega Wawrzyniec i manifestacja jego osobowości pod krypto nazwą Huragan Stolec. 86 punktów to efekt udanego WC z Arnim, Dubravką, Valencią i Robertsonem. Najlepszy dowód ile dają różnice. Grunt pod nogami tracą Xylonite, Red Dragons i tradycyjnie Szczury.

Uma tymczasem…

przedostatni raz wycięła dziesiątkę. Nie udało się Limfie, z którym Uma po dwóch udanych ucieczkach miała wyraźnie na pieńku. Głowę stracił Adrian, wszystkie kończyny Widzewiak Grzegorz a zaraz zanim, niewątpliwie fan Czerwonych Diabłów, Dawid. Turniej żegnają też Imigranci Huberta, Gramy Swoje Michała, ZeroZgrania, Danzig Troy Pawła i BKRDzem Dominika. Najniższy wynik ścinanej 10 to 53 punkty, przy średniej kolejki 48. Poziom tej edycji jest kosmiczny.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!