Uma tnie równo.

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Nie ma już śladu po biesiadzie. Szklane tarasy przypominają pole bitwy. Przewrócony dębowy stół straszy powyłamywanymi nogami, zdarte gobeliny zalegają pod pobrudzonymi ścianami, okaleczone siedziska, zastawy, wszystko porozrzucane, pocięte, pokłute wpisuje się w chaos dziesiątego cięcia.

Na samym szczycie, tuż przed żelaznym tronem, pierwszego miejsca broni zajadle Michał. Jeszcze w sobotę ryzyko z Vardym się opłacało, tymczasem poniedziałek zweryfikował tabele i zmniejszył przewagę lidera nad Łukaszem, do 10 punktów. Do pierwszej dziesiątki, z ekipą SR7, wrócił Sławek – 76 punktów i awans z 11 miejsca. Dziesiątą lokatę zajął boss Pionków – 77 punktów, Hazard (c) i skok z 14 pozycji. Po słabszej kolejce z gry o tron powoli wypisują się czatownicy Freak i Monti. Zażarta walka o przetrwanie toczy się również w drugiej części tabeli – Armaty Saitavera, z najlepszym wynikiem kolejki (potężne 86), opuszczają ostatnie miejsce LMS i niczym zagony pancerne wbijają żelaznymi gąsienicami na 11 pozycję. Dosłownie w ostatnim momencie cięcia unika menedżer Fc Ac Irek (aktualnie 578 OR na świecie), oraz wasz skromny jak zawsze narrator.

To był ostatni papieros Pietrzyka. Czy tańczyłeś kiedyś z diabłem w świetle księżyca? – szepnęła Uma, uwalniając udręczonego wojownika z turnieju.

Spektakularny upadek zaliczył menedżer Winners – tydzień temu okupował w miarę bezpieczną 9 pozycję. Uma ścina też czatownika Bitrona, menedżerów Aja Kornica, Pretorian oraz Aryan FC. Tylko jedna osoba ze ściętej szóstki zagrała kapitanem Hazardem, pozostałe wybory to Aubameyang, Salah, Rondon, Mane i … Vardy. Za tydzień leci kolejna szóstka.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA