Uma tnie równo.

Na szczycie spokój a nieśmiertelni wydają się zmęczeni;

Montezuma na kościanym tronie ostrzem toporka kreśli widoczne tylko sobie wzory, Pietrzyk zasnął z twarzą w mamałydze a Admirau rybią ością grzebie między zębami. Raz po raz, któryś z najlepszej trójki nerwowo zagląda za ramię, bo przecież KolleR i tajemniczy menedżer drużyny Szczury ze sztyletami w zębach już się czają za zasłonkami. Do egalitarnej dziesiątki wbija znajoma ekipa Lakers; do tego na szóste miejsce awansowały FC Witki – ich menedżer zagrał grubo dziką kartę, zdobył na czysto 66 punktów wyprzedzając tym samym, w OR, niesławnego Omara Osamę. Odważna decyzja w ciekawym momencie. Z top10 spadli na 13 miejsce Imigranci, miejsce 10  ex aequo okupują czatowe AyewBlindMeeFriend? oraz pozbawiona wszelkiej nadziei ekipa Bartłomieja Grabowsiego.

Kilkadziesiąt miejsc niżej Uma była zmuszona czekać aż do czwartku. Kobiety nie lubią czekać, preferują kiedy to druga strona nerwowo sprawdza zegarek. Dlatego przetrzymana do ostatniej minuty masakry na Emirates panna młoda uderzyła z pełną furią ścinając ostatnią dziesiątkę turnieju:

Dopadła ostatniego Dominika, szybki wypad, pchnięcie i padł. Błyskawiczny piruet ściął szefa Sprinty Łolkota; atak z półobrotu pożegnał FC Gazele Siwca oraz Coco Jumbo Macieja. Wirując gwałtownie się zatrzymała, z trudem utrzymując równowagę. To był on. Gruwwa. Szef wszystkich szefów odskoczył w bok próbując ratować skórę. Uma odskoczyła w drugą stronę, zmieniła kierunek obrotu i uderzyła znad głowy. Gruwwa poleciał w tył kilka kroków jak uderzony młotem, ale utrzymał się na nogach. Uma uderzyła raz jeszcze celując tym razem w szyję, admin się potknął, niezdarnie odskoczył i pchnięty sztychem skonał. Makabryczny balet zahipnotyzował resztę, która zamiast wykorzystać kupione przez bossa minuty gapiła się na okrutne widowisko. Sparaliżowaną gromadkę Uma położyła oszczędnymi ruchami; buchając juchą wyleciał z kręgu BarteG, Twarde Sztuki miękko opadły na ziemię; Radek z New Providence trzymał parujące własne wnętrzności a kolega Sławomir zaliczył brexit.  Ostatni cios przyjął weteran blogowych turniejów i jeden z bohaterów ostatniego zlotu – W rzyci żeś była i ćma widzioła rzucił na koniec Tata Oskara.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!