FPL w krainie czarów.

Zapraszam cię do świata, gdzie nie ma czegoś takiego, jak czas,
A każdy twór zniekształca się, by zmienić stan twego umysłu.
A dziewczynka, która goniła królika, piła wino i wzięła pigułkę,
Zamknęła się w nicości, by zobaczyć, jak to naprawdę jest.

Sobotni tekst piszę o 11 rano w niedzielę. Dzisiaj, bo ten sezon wymaga dystansu. Nie cierpliwości, nie jakiś specjalnych umiejętności czy talentów tylko pieprzonego dystansu. Tegoroczne blogowanie o fantasy przypomina spisywanie sesji tortur – takiej, w której obcęgami wyrwano ci paznokcie a potem w połamane wcześniej palce wciśnięto ołówek i kazano opisać pierwsze wrażenia. Tylko dystans powstrzymuje przed najbardziej logicznym wyborem i zerwaniem tak toksycznego związku. Pamiętamy takie. Syf, negatywne emocje, ale tkwisz po uszy bo pamiętasz te lepsze chwile, boisz się samotności lub naiwnie wierzysz, że będzie lepiej. Bo dlaczego nie? W trzeciej kolejce Kane obija słupki i poprzeczkę dając kapitanom 4 punkty. Kiedy w następnej tysiące wybierają Lukaku to Kane strzela dwie bramki Pickfordowi. Zatem przepraszasz, w ramach romantycznego wieczoru odpalasz ostatnie minus 4, kupujesz najdroższe czekoladki i zapraszasz Harrego, który ponownie na Wembley zawodzi. Ze Swansea, które wcześniej, u siebie dostaje w czapę od Newcastle. Logika? Nie ma.

FPL obraca się w tej chwili na granicy Alicji z krainy czarów. Jeśli miałbym swój własny świat, wszystko byłoby w nim nonsensem. Nic nie byłoby tym, czym jest, bo wszystko byłoby tym czym nie jest. Starego porządku broni chyba już wyłącznie Manchester City (15 bramek w 3 ostatnich meczach) gdzie Kun Aguero okazał się Jokerem początku 2017/2018 i nagrodził nielicznych cierpliwych. To było wczoraj, bo nocą błyskawicznie zdrożał o 0.1 i gdyby tym sezonem rządziła jakaś logika, a nie kurwa cichodajka, to za tydzień z Crystal Palace zagrałby za 2 punkty. Może tak będzie, a może nie, logiki tu nie ma bo wczoraj najpopularniejszym ruchem była wymiana na Kuna Chicharito (ok, ma sens) i Lukaku na Aguero (który to Belg w GW7 zagra u siebie z Crystal Palace). Tak na dzień dzisiejszy wyglądają punkty napastników FPL:

Bez uwzględnienia niedzielnych spotkań Lukaku i Moraty. Pierwsze miejsce Aguero a Kane za Welbeckiem, z taką samą ilością punktów co Vokes. Nazwijmy rzecz po imieniu. Nie wierzyliśmy w Aguero a teraz krzyczymy – pomóż nam! Zawodzi cierpliwość. Rozczarowaniem kończy się gonienie punktów. Co pozostaje? Można iść na spacer, akurat fajny dzień się trafił; można wyprasować koszulę na poniedziałek; postawić lody dzieciakom .. wszystko aby trzymać dystans i zakładając dalszą kontynuację sinusoidy czekać za tydzień na kolejne 40 punktów trójki Tottenhamu. Tej samej trójki, która w GW4 dała mi 48 punktów a wczoraj aż 7. Poza tym Aguero i tak trzeba kupić. Wydaje się, że era Kun easy wróciła.

Widzisz, że nie ma prawdziwego zakończenia,
To tylko początek.
Wychodź i graj.

https://www.youtube.com/watch?v=oxv1Q8YZdA4

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!