Karawana jedzie dalej.

Blanki Abrahama i trójki z Liverpoolu, 24 minuty Aguero, powrót Sterlinga, punkty duetu Kogutów, konsekwentnie powiększający swój dorobek Cilson, kolejny solidny występ KDB i Auby, przechuj Vardy. Tak w skrócie przedstawia się ostatnia kolejka. Nie ma sensu rozpamiętywać ewentualnych porażek. Jedziemy dalej. Kogo postawić na czele karawany?

Auba – jeżeli tak dalej pójdzie, za kilka lat pod The Emirates powinien powstać pomnik przedstawiający Gabończyka, który niczym mityczny atlas trzyma na swoich barkach piłkę z herbem Arsenalu. Po 7 kolejkach Auba dalej bez blanka. W tym smutnym, jak Warszawa w Następnej Stacji, meczu z United zaliczył bramkę, 2 kluczowe podania i 3 bpsy. Teraz Kanonierzy zmierzą się u siebie z Wisienkami, które czystego konta w tym sezonie jeszcze nie uświadczyły. W 2 dotychczasowych spotkaniach z Bournemouth Aubameyang strzelił 2 bramki. Zdaniem buków 60% na bramkę.

Sterling – po kilku chudych kolejkach Anglik w weekend dał 7 punktów z Evertonem, notując przy tym naprawdę dobre liczby (gol, 4 strzały z boxa, 4 wykreowane sytuacje, 14 kontaktów w polu karnym). We wtorkowym spotkaniu z Dinamem wszedł z ławki na 34 minuty, strzelając w tym czasie bramkę i asystując. Teraz przed City mecz u siebie ze słabo spisującymi się w tym sezonie Wilkami. Z drużyną z Molineux grał do tej pory 3 razy, notując w tym czasie jedynie 1 asystę. Według analityków 56%

Callum Wilson – Bournemouth dużo traci, ale dużo też strzela, co w kontekście meczu ze słabo broniącym Arsenalem brzmi naprawdę obiecująco. W ostatniej kolejce 5 prób z boxa, w tym 4 celne. Skończyło się tylko na jednym trafieniu, choć niewątpliwie był potencjał na więcej. W 4 rozegranych przeciwko Kanonierom spotkaniach strzelał 3 razy i 1 raz asystował. Zdaniem analityków tylko 29% na bramkę.

Salah/Mane/Firmino – rzadko się zdarza, by cała trójka zawodziła na raz, zdyscyplinowana armia Wildera skutecznie zneutralizowała jednak ofensywny tercet Liverpoolu. Dwie zmarnowane setki Mane, jedna Salaha, do tego niewidoczny przez większość meczu Firmino (powinien on wprawdzie zaliczyć asystę, ale inne zdanie miał na ten temat Mane). Nie chcę nawet myśleć, ile łez zostało wylanych w sobotnie popołudnie nad przestrzelonymi czerwonymi opaskami. W następnej kolejce Liverpool zmierzy się u siebie z Leicester, które obok The Reds jest najlepszą defensywą ligi. Mimo to, atmosfera Anfield powoduje, że jestem dość spokojny o przełamanie przynajmniej jednego z wielkiej trójki. Pytanie jednak brzmi, który z nich okaże się najskuteczniejszy. Mo w 4 spotkaniach z Lisami strzelał 3 razy, Mane w 9 meczach zaliczył 3 bramki i 2 asysty, a Bobby w 8 grach trafiał 3 razy, dokładając do tego 1 asystę. Szalony mecz z Salzburgiem zakończył się dubletem Egipcjanina, trafieniem Senegalczyka i dwiema asystami Brazylijczyka. Z jednej strony może być to swego rodzaju przełamanie po gorszym spotkaniu z Sheffield, z drugiej ciężki mecz w środku tygodnia może skutkować pewnym zmęczeniem przeciwko Lisom. Eksperci największe szanse dają Salahowi (47%), minimalnie za nim Mane (45%) i Firmino (41%).

Kun – Aguero z Evertonem dostał jedynie 24 minuty, zdążył jednak w tym czasie zanotować asystę, która uratowała nieco jego wynik i sprawiła, że dalej może się pochwalić brakiem blanka. Do tej pory przeciwko Wilkom 1 bramka i asysta w 4 meczach. Ciężko pominąć Kuna w zestawieniu, jednak zważywszy na niemal całe spotkanie rozegrane w Lidze Mistrzów, można obawiać się rotacji lub odpalenia protokołu 60 minut. Z 62% faworyt bukmacherów.

Kane/Son – do meczu z Southampton Totki podchodziły w glorii frajerskiego odpadnięcia z Carabao, do meczu z Mewami podejdą po upokorzeniu u siebie z Bayernem. Przeciwko Świętym Harry oddał 3 strzały, strzelił bramkę i zgarnął 2 bonusy. Son zaliczył 11 kontaktów w boxie i asystę. W blamażu z Bayernem obaj zagrali po 90 minut, wpisując się przy tym na listę strzelców. Spurs ostatnio nie zachwycają i wyjazd do Brighton może okazać się ciężką przeprawą, niemniej Kane i Son wyglądają nieźle. Obaj grali dotychczas z Mewami 4 razy. Harry strzelił 3 bramki, a Synek zaliczył bramkę i asystę. Według analityków Anglik ma 52% na bramkę, a Koreańczyk 34%.

Abraham – blank Anglika był jednym z największych rozczarowań ostatniej kolejki. Tammy miał 3 setki, żadnej z nich nie udało mu się jednak wykorzystać. W niedzielę Chelsea zagra na wyjeździe z Southampton. The Blues gra ofensywną piłkę i Abraham swoje sytuacje z pewnością będzie mieć, pozostaje więc liczyć, że Gunn okaże się łatwiejszy do pokonania od Ryana. Tammy z Lille rozegrał 90 minut, strzelając bramkę.

Vardy – forma ponad terminarz. W teorii wyjazd na Anfield jest czymś, co powinno kończyć na starcie temat opaski. Pamiętajmy jednak o kim mówimy. Przechuj. Facet, który od przyjścia do Leicester Rodgersa strzelił 14 bramek w 17 meczach. Człowiek, który się fixom nie kłania. Przeciwko The Reds 7 bramek i asysta w 9 spotkaniach. Ponoć 32%

Poza tym, Kanarki wracają na Carrow Road, gdzie zmierzą się z Aston Villą. Może być to dobra okazja, by dać jeszcze jedną szansę Pukkiemu, który w trzech domowych spotkaniach dał w tym sezonie w sumie 40 pkt. Świetnie wygląda ostatnio Yarmolenko, choć zniechęca trochę fakt, że Młoty grają z dobrze broniącym Crystal Palace. Gdzieś po głowie krąży też szalony pomysł postawienia na Lundstrama. Szable grają na wyjeździe z ostatnim w tabeli Watfordem, co dla klasyfikowanego jako obrońca, nominalnego pomocnika jest szansą do zrobienia punktów z przodu. Gdyby dodał do tego CS-a robi się nam naprawdę ładny wynik, choć według buków Sheffield ma na to tylko 23%. Niemal całe spotkanie Kuna w Lidze Mistrzów powoduje, że niezłym pomysłem może być też zaryzykowanie z niszową opaską dla Jesusa. Z 56% Brazylijczyk znajduje się na podium analityków.

Ja jeszcze nie wiem. Gdybym miał Aube lub Stera, brałbym kogoś z nich. Mam Kuna, o którego boję się, że dostanie ograniczone minuty i chimerycznego ostatnio Salaha. Może Cilson?

Powodzenia wszystkim!

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA