FPL jest jak pudełko czekoladek…

Błękitny huragan nad Norwich!

Biało-czarny mur na Anfield. Po ciężkiej przeprawie Liverpool wygrywa z Newcastle 1-0.

Wilki wracają do gry! Meksykański One Man Show na Molineux.

Festiwal bramkowy w Birmingham! Po znakomitym spotkaniu Aston Villa pokonuje West Ham.

Tak mogłyby wyglądać nagłówki brytyjskiej prasy piłkarskiej, gdyby piąta kolejka Premier League potoczyła się tak, jak przewidywałem w ostatnim wpisie. Zamiast tego, mieliśmy sensację na Carrow Road, ofensywny popis Kogutów (i to bez większego udziału Kane’a), bezbramkowy remis na Villa Park, czy debiutancką bramkę Jetro Willemsa, który stał się kolejnym zawodnikiem, który w tym sezonie zdjął CS-a The Reds. Tym samym, FPL po raz kolejny przypomniał nam, że nie wszystko jesteśmy w stanie skutecznie przewidzieć. Mimo to, niczym Syzyf stańmy u podnóża góry, pchając na szczyt kamień przedmeczowych oczekiwań, wierząc, że tym razem nie zostaniemy przez niego przygnieceni.

Aguero – z Kanarkami 10 kontaktów w boxie, 6 strzałów, w tym 1 zamieniony na gola i kolejny mecz bez blanka. Teraz podrażnione City podejmie u siebie słabo broniący Watford. Po ostatniej kolejce może lepiej nie wychodzić przed szereg z zapowiedziami błękitnej apokalipsy, ale mimo to, ciężko nie upatrywać w Obywatelach zdecydowanych faworytów do zwycięstwa. Kun grał do tej pory z Szerszeniami 7 razy, zdobywając w tym czasie 10 bramek i 2 razy asystując, nie dziwi więc fakt, że analitycy dają mu największe szanse  na trafienie do siatki rywali (65%). Na jego korzyść przemawia również fakt, że całe spotkanie z Szachtarem przesiedział na ławce, więc w sobotę powinien być świeży i wypoczęty.

Pukki – Fin pojawiał się już niejednokrotnie w tym sezonie jako opcja kapitańska, pierwszy raz znajduje się jednak w tym zestawieniu tak wysoko. Z City 3 strzały z boxa, gol i asysta. W sumie, po pięciu kolejkach 49 pkt. i tytuł najlepszego, pukki co, zawodnika FPL. Z Burnley o punkty z przodu paradoksalnie może nie być tak łatwo, jednak pamiętajmy, że Fin trafiał już w tym sezonie do bramek trzech drużyn big six, więc potencjalnie trudny wyjazd nie powinien nas do niego szczególnie zniechęcać. Norwich ma spore problemy z defensywą, więc aby pokusić się o wygraną, muszą skupić się na tym, by strzelać rywalom jak najwięcej, a Pukki jest głównym beneficjentem tego stylu gry. Zdaniem analityków 40%.

Salah/Mane/Firmino – wielką trójkę Liverpoolu tym razem ujmijmy jako całość – wszyscy są w gazie, wszyscy są w stanie dać wielki występ przeciwko Chelsea, naprawdę ciężko trafić, który z nich w niedzielne popołudnie okaże się najlepszy. Ze Srokami Mo zdobył bramkę, oddając 3 strzały z boxa i kreując 1 sytuację, Mane ustrzelił dublet, strzelając z boxa 4 razy, a Bobby zanotował 2 asysty, oddając 2 strzały z boxa i tworząc kolegom 3 setki. Egipcjanin przeciwko The Blues strzelił do tej pory w Premier League 2 bramki w 4 spotkaniach, dokładając do tego 3 trafienia w europejskich pucharach w barwach Basel, Senegalczyk zanotował 3 bramki i 2 asysty w 10 starciach. Na swoje premierowe trafienie czeka natomiast Brazylijczyk, który  po rozegraniu 6 gier może pochwalić się jedynie 2 asystami. Biorąc pod uwagę, że Chelsea, to obecnie druga najgorsza defensywa ligi po Norwich, można się spodziewać, że na Stamford Bridge będziemy świadkami otwartego spotkania, które owocować będzie w wiele bramek (oby nie skończyło się tylko jak w poniedziałek na Villa Park). Wydaje się, że wśród czerwonej trójki nie ma złego wyboru. Na korzyść Salaha przemawiają, będące w jego posiadaniu, karne. U buków 43% Mo, 40% Mane i 35% Firmino.

Aubameyang – gaboński koń pociągowy, w zasadzie samodzielnie ciągnący wóz powożony przez Emeriego. Jeden z tych, którzy w tym sezonie jeszcze nie blankowali. Ostatnio z Watfordem 3 strzały, w tym 2 bramki – w pierwszej połowie wypracował zaliczkę, którą po przerwie skutecznie roztrwonili jego koledzy z bloku defensywnego. Tym razem podejmować będzie u siebie Aston Ville. Czy w swoim debiutanckim spotkaniu przeciwko Lwom, od razu wpisze się na listę strzelców? Zdaniem analityków ma na to 58% szans.

Sterling – Ster to wciąż 7 zawodnik FPL-a, choć ponad połowę (20 z 39 pkt.) zdobył w inaugurującym sezon meczu z West Hamem. Przeciwko Norwich Anglik był na papierze bestią (6 strzałów, 15 kontaktów w boxie, 1 wykreowana setka), jednak nie poszły za tym żadne konkrety. Mecz u siebie z z ostatnim w tabeli Watfordem wydaje się być dobrą okazją do przełamania. Do tej pory Ster zaliczył przeciwko Szerszeniom 8 bramek i 2 asysty w 7 spotkaniach. Zdaniem buków 59%.

Abraham – obok Aguero najlepszy strzelec ligi. Przeciwko Wilkom hattrick. Z Liverpoolem powinno być ciężej, niemniej Adrian to nie Allison, a obrona LFC, póki co, to nie ten sam monolit, co w zeszłym sezonie. Zdaniem ekspertów 35%. Gdybym ja był ekspertem, stwierdziłbym, że szanse na bramkę są proporcjonalne, do szans na grę Masona Mounta.

Son – przed rokiem synek był dla mnie przyczyną bardzo wielu pozytywnych emocji. Tym razem, ustalając po gw4 WC, wybierałem pomiędzy nim, a KDB i postawiłem ostatecznie na Belga. Czy na dłuższą metę decyzja okaże się słuszna – mam taką nadzieję. Czy była słuszna w gw5? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Przeciwko Orłom Koreańczyk zaliczył dublet, oddając 5 strzałów i notując 8 kontaktów w boxie. Teraz przed nim mecz z Leicester, któremu strzelił do tej pory 5 bramek w 6 spotkaniach (zanotował również 3 asysty). Zdaniem buków jedynie 29%.

Barnes – „Norwich to taki fajny beniaminek, który, nie tylko sam dużo strzela, ale pozwala też strzelać innym”. Po byciu rewelacją początkowych kolejek, Ashley wyhamował. Ciężko o lepszego spotkanie na przerwanie niemocy, niż Kanarki u siebie. Według buków 43%.

C.Wilson – kolejny zawodnik, który po pewnej przerwie wraca do zbiorowej świadomości menadżerów. Od Wisienek wymagano, by wykorzystały dobry terminarz i stały się kopalnią punktów. Jeżeli Bournemouth miałoby skrywać bogate złoża FPL-owego złota, to były one jednak naprawdę głęboko schowane. Cilson ciułał wprawdzie punkty konsekwentnie, lecz odpalony na pierwsze 4 kolejki „paragraf 5 pkt.”, to trochę mało, by pokusić się o wiśniową opaskę. Tyłek skopany Evertonowi poskutkował jednak 13pkt. i powrotem do menadżerskich łask. Do tej pory przeciwko Southamtpon 2 bramki i asysta w 4 występach. Zdaniem ekspertów 31%.

Kane – patrząc na ostatnie popisy Księcia Harrego zamierzałem przerwać na czas nieokreślony jego abonament na miejsce w zestawieniu, wcześniej jednak zerknąłem na jego dotychczasowy bilans z Lisami. 13 bramek i 2 asysty w 8 meczach. Nawet jeżeli nie zdecydujemy się dać mu opaski, to warto o tym wspomnieć. Zdaniem buków 43%.

Poza tym, można rozważyć kandydatury przechuja Vardiego, który spróbuje uniemożliwić Totkom zaliczenie drugiego w tym sezonie czystego konta, Marcusa „11 metrów” Rashforda, starającego się wciąż odnaleźć w Londynie Pepe, belgijskiego króla asyst De Bruyne, czy kogoś z Aston Villi. Serio, nawet jeżeli liczby mówią co innego, to ciężko wyobrazić sobie gorszą obronę niż Arsenal.

Dla mnie po raz kolejny.

Kun.Easy.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA