W poprzedniej kolejce mieliśmy trzy oczywiste opcje kapitańskie. Żadna z nich nie zawiodła, ale tylko o jednej można powiedzieć, że dała naprawdę tłuste punkty. Na kogo warto postawić tym razem?

Salah – Mo przeciwko Norwich zagrał solidnie. Był aktywny, zaliczył bramkę, asystę i 11 kontaktów w boxie. Choć przed meczem poprzeczka oczekiwań ustawiona była naprawdę wysoko, to zaliczona dwucyfrówka powoduje, że ciężko uznać, by Egipcjanin jej nie pokonał, nawet biorąc pod uwagę fakt, że następnego dnia przyćmił go rewelacyjny Sterling. W najbliższy weekend Liverpool zmierzy się na wyjeździe z Southampton. Święci na inauguracje ulegli Burnley 3-0 i wydaje się, że ich defensywa powinna być dla The Reds wyzwaniem podobnym do obrony Kanarków. Pamiętajmy też o dotychczasowych liczbach Salaha z Southampton – 4 mecze, 5 bramek i 1 asysta. Zapowiada się więc kolejny festiwal strzelecki, podczas którego Mo ma szanse na poprawienie swojego ostatniego wyniku.

Sterling – kapitalny występ przeciwko West Hamowi. Trzy strzelone bramki i centymetry dzielące go od zaliczenia asysty. Ponadto, Anglik wydaje się na ten moment najpewniejszą opcją w, przypominającej walec, ofensywie City. Choć drużyna Guardioli zmierzy się w tej kolejce z ekipą z big six, to tracący w ubiegłym sezonie na wyjeździe 1.21 gola na mecz Tottenham nie jest defensywnym monolitem i wydaje się, że możemy być świadkami kolejnego wielkiego spotkania w wykonaniu Stera.

Aubameyang – w niedzielę niemrawy Arsenal po niemrawym meczu pokonał jeszcze bardziej niemrawe Newcastle. Najjaśniejszym punktem tego festiwalu przeciętności był właśnie Auba, który wykorzystał dośrodkowanie Maitlanda-Nilesa, dając tym samym Arsenalowi zwycięstwo. Kolejne spotkanie Kanonierzy rozegrają u siebie ze Zbójcerzami Dyche’a – powinno być trudniej niż ze Srokami, niemniej wciąż wygląda to całkiem nieźle, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w trzech dotychczasowych spotkaniach z Burnley, Gabończyk strzelił 6 bramek i raz asystował. W przypadku powrotu Lacazette’a, Auba prawdopodobnie zagra na skrzydle, gdzie jego liczby nie są tak imponujące, jak podczas gry na szpicy, ale pamiętajmy, że wciąż mówimy o facecie, którego co czwarty strzał ląduje w siatce.

Firmino – mecz z Norwich zakończył jedynie z asystą i 5 punktami, ale był potencjał na zdecydowanie lepszy wynik. 7 kontaktów w boxie (w tym 4 zakończone strzałami), wykreowana setka, optycznie też pozostawił znakomite wrażenie. Ostatnie spotkanie Southampton każe z nieufnością spoglądać na defensywę Świętych – Bobby w sobotę będzie miał okazję, by tym razem dobry występ okrasić dobrymi punktami.

Kane – przeciwko Aston Villi Książe przez 85 minut był bliski blanka, by w końcówce strzelić dwie bramki i pokonać o punkt Salaha. Choć długimi fragmentami meczu niewidoczny, to nie przeszkodziło mu to w oddaniu aż 8 strzałów. Martwić mogłoby, że pomimo znakomitych sytuacji celność wynosiła jedynie 25%, jednak sytuację poprawia fakt, że oba oddane strzały zamienione zostały na gole. Biorąc pod uwagę, że kolejne spotkanie Spurs rozegrają z City, opaska dana Harry’emu nie powinna być zbyt popularnym wyborem, co czyni z niego kapitańską różnicę premium. Szukając kandydata na C nie można ominąć zawodnika tej klasy, ale mimo to, wydaje się, że w najbliższej kolejce będzie on najbardziej ryzykowną opcją z wielkiej trójki, zwłaszcza pamiętając, o tym, że ostatni raz trafił on przeciwko City w sezonie 15/16.

Rashford – Wilki, nawet biorąc pod uwagę czwartkowe spotkanie z Piunkiem, powinny w defensywie zagrać lepiej od Chelsea. Mimo to, jeżeli mówimy o zawodniku z drużyny big six, który w poprzedniej kolejce zaliczył dublet, 6 kontaktów w boxie i jest jednym z głównym kandydatów do wykonywania jedenastek, to ciężko jest przejść obok niego obojętnie. Patrząc na ubiegłoroczną historię pojedynków United z Wolverhampton i organizację gry obronnej zespołu Nuno Espirito Santo, Rash wydaje się opcją ryzykowną, niemniej, bloody hell, skoro Manchester ma za sobą pełen bramek pre-season i czwórkę wsadzoną na inaugurację Chelsea, to podjęcie tego ryzyka może się opłacić.

Sigurdsson – 4 strzały (w tym 2 z boxa) i zmarnowana setka. Islandczyk mógł być bohaterem meczu z Palace, tymczasem pozostał jedynie niedosyt, spowodowany brakiem skuteczności. Kolejny mecz Everton rozegra u siebie z błądzącym w defensywie Watfordem. Jeżeli Siggy wyreguluje do tego czasu celownik, ma szansę na dobry wynik.

Pukki – niszowy wybór. Dać w drugiej kolejce opaskę piłkarzowi beniaminka brzmi jak szaleństwo, niemniej Newcastle u siebie wydaje się być odpowiednim rywalem na tego typu szaleństwa. Choć na przywitanie z Premier League, Norwich odbiło się od Liverpoolu, to Kanarki pokazały ambicję i jakość z przodu. Podopieczni Daniela Farke mieli swoje sytuacje. Pukki oddał 3 strzały z boxa i pokonał Adriana. Jeżeli Fin był w stanie, na Anfield, tworzyć zagrożenie pod bramką The Reds, to tym bardziej jest w stanie zagrozić na Carrow Road Srokom.

Ewentualnych różnic poszukać można też w meczach Aston Villa – Bournemouth i Brighton – West Ham. Lwy i Wisienki to dwie drużyny o ofensywnym usposobieniu, które po gw 1 mają powody do niedosytu i z pewnością będą chciały się odegrać. Fraser/Wilson, czy Grealish/Wesley/McGinn nie pokazali wprawdzie ostatnio takiej jakości, by bez żadnych obaw dawać im opaskę, ale jeżeli planujecie gonienie punktów, to wydaje się, że każdego z nich stać na zrobienie naprawdę dobrych liczb. Podobnie przedstawia się sytuacja z Murrayem – królem twierdzy Brighton, który podejmie u siebie liżący rany West Ham

Życzę samych dobrych wyborów! Dla mnie – Mo po raz drugi.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA