Przełożona rewolucja.

Francuski teoretyk anarchizmu Proudhon opisywał przyszłość niczym antyczną Nemezis, której ani prośby, ani groźby nie mogły wzruszyć. Rewolucja jest nie do uniknięcia, posuwa się naprzód krokiem nieuchronnym i posępnym, wśród kwiatów, które jej rzucają wyznawcy, we krwi swych obrońców i po trupach swych wrogów. Los taki czeka każdy ład, każdy pozorny spokój społeczny i każdy rzekomo stabilny szablon fantasy premier league.

Blisko rewolucji było w szóstej kolejce FPL. Wciąż bardzo liczne rzesze niespokojnych, nawet wkurwionych, posiadaczy Salaha czekały już tylko na ostatnią iskrę; na kolejny pusty przelot, na następne bolesne rozczarowanie i upokorzenie ze strony sytych po piątej kolejce menedżerów z Hazardem. Rewolucja kocha takie mgnienia historii. Kiedy pełne masz kieszenie a za tobą pusty bank wybierz niebo albo piekło bo nadchodzi już Twój czas. Kiedy kopną w Twoje drzwi jak uciekniesz stąd, podniesiesz w górę ręce czy wyciągniesz swoją broń? Byliśmy gotowi tymczasem rewolucję przełożył sam Salah. Tylko on był w stanie podnieść wysoko ręce i rzucić do tłumów. Dajcie mi szansę. Na konfrontację wybrał gameweek, w którym rękawice podjęli wielcy jak Aguero i Hazard. I wyszedł z niej z tarczą.

Z uśmiechem, z odrobiną szczęścia po strzale z rzutu wolnego Shaqiriego, ale udało się. Rewolucja przełożona. Rewolucja ukarała nawet jej przedwczesnych akolitów, którzy sprzedając Salaha atakowali dzisiaj overall z kapitanem Hazardem. Przecież to nie pierwszy raz kiedy rewolucja pożera własne dzieci. Rewolucja jest niecierpliwa, jest jak rower – nie pchana naprzód upada. Nie znika tylko chowa się w cieniu. Dlatego o jej losach zadecydują następne kolejki. Zwłaszcza, że już za tydzień Chelsea zmierzy się z Liverpoolem a na pojedynku Salaha z Hazardem skorzysta pewniak GW7, czyli Aguero. Poza tym widać kolejne rysy na wnioskach po pierwszych kolejkach a z kolan wstają Wilki, West Ham, Burnley, a nawet Brighton.

Szósta kolejka poniekąd ratuje szablon. Umacnia pozycje Mitrovica, Aguero, Edersona, Pogby, Trippiera, Robertsona, Wan-Bissaki, Alonso oraz paru innych, i wyciąga z niszy Maddisona, Lacazette, Jimeneza, Ramseya, Bernardo Silve. Na minimum tydzień broni Kane’a i jednocześnie zapala ostrzegawcze flary każdemu kto podwoił, czy nawet potroił Bournemouth, zaufał obronie Lisów albo Tottenhamu. Przed trudnymi wyborami stoją posiadacze Mendy’ego i chyba nawet Mane, który na boisku nie jest ostatnio nawet w połowie tak groźny jak Salah. Wszystko to jednak takie pospolite problemy, nawet rzekłbym przyziemne. Daleki im do ognia w lędźwiach kiedy tydzień temu punktował Hazard, dlatego pozwólcie, że razem z Salahem przełożę rewolucję na później. To jeszcze nie ten moment aby podnosić kamienie z bruku. Ideą rewolucji jest bezkompromisowość a ja po 70 punktach w GW6 jestem nieprzyzwoicie syty. Sorry.

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!