Description

Ja vs posiadacze Frasera i Hazarda.

Tak jak saper może pomylić się tylko raz, tak niejeden menedżer FPL uwięziony jest w przeklętym kręgu samopowtarzalnych błędów. Każdy sezon, często każda kolejka to pierdolony Dzień Świstaka. Nasze błędy przypominają okruszki chleba rozrzucane po pościeli przez narzeczoną… po pewnym czasie nawet już nie wkurzają. Można się przyzwyczaić, można nawet takie niedoskonałości pokochać. Ale też uczucia nie można mylić z uczuleniem. A piszemy o FPL, gdzie jedynymi słusznymi emocjami są szczery wkurw, złość, schadenfreude i krótkotrwała euforia. Jednym słowem definicja mijającej właśnie piątej kolejki.

Pomyliliśmy się z jej oceną. Kurczowe trzymanie Salaha/Mane, wstrzymany transfer lub ławka kontuzjowanego i nietrenującego Frasera, zaufanie Walcottowi, przedwczesna sprzedaż Zahy, niszowa opaska Alonso – wszystko zdroworozsądkowe decyzje do czasu pierwszego gwizdka. Oberwało nawet się nam, redaktorom FPL, tu i ówdzie na priv przyszedł strzał: jak twój Salaszek? Linia obrony w takich sytuacjach jest dość prosta. Papier udźwignie każdą teorię, hatty Hazarda lub 18 punktów Frasera to te pozytywne odchyły od codziennej, rozsądnej normy. Dzisiaj już wiemy, że zaufanie pomocnikom Liverpoolu i odpuszczenie na jeszcze jedną kolejkę Hazardowi, w kontekście wyłącznie GW5, było poważnym błędem. Rywale odjechali na minimum 20 punktów. Poza tym FPL jest w zasadzie prostą i bezwzględną grą. Liczy się tylko tu i teraz. Oni wygrali tą potyczkę – ja przegrałem. Jedziemy dalej. Dlatego po GW5 są dwie drogi. Można dalej gonić punkty ściągając na szybko Hazarda, Frasera lub Kinga, albo szukać potencjalnych punktów zwrotnych kolejki za tydzień. Mam wrażenie, że w tym sezonie bezpieczniejsza jest ta pierwsza opcja bo tylko głupiec negował by dzisiaj formę Hazarda lub całej jedenastki Bournemouth.

Błędy były i będą solą tej wątpliwej rozrywki. Najłatwiej się z nimi pogodzić, nawet obalić flaszkę i zaprzyjaźnić. Wówczas może i wynagrodzą wprowadzając jako autosuba Wan-Bissake z 9 punktami z ławki, najczęściej zaskoczą i rozczarują każdego oczekującego za dużo i za bardzo. Oczekiwania nie mają sensu – czuje się trochę jak głupiec z Walcottem i Tosunem. Czuję się też dość nagi z 50 punktami po GW5. Ale to moje błędy. Każdy w życiu ma swój Rubikon, ale nie każdy zostaje Cezarem. A nawet on ugiął się pod 23 ciosami niedoszłych sprzymierzeńców. Na szczęście FPL jest przywołanym na wstępie Dniem Świstaka – za tydzień nowe rozdanie.

(obrazek na wstępie pożyczony z reddita)

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Description

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!