No gods. No masters.

Stoję przed wami bez pomysłu na tekst. Monitor kłuje ostrą bielą po zmęczonych oczach a słowa nie chcą płynąć. Będę szczery. Bije ze mnie rozczarowanie początkiem sezonu. Pełen prawd minionych lat potrafię wytłumaczyć każdą porażkę, ale wkładamy z Gruwwą tyle pasji w to gówno, że trudno tak obojętnie przejść obok wydarzeń trzeciej kolejki. Jest taki senny koszmar, chyba nawet zdiagnozowany przez fachmanów od senników. To najczęściej powrót do podstawówki i powtórzona jakakolwiek przeszła kompromitacja przed całą klasą. Z 27 punktami tak się teraz czuję. I jeszcze własnymi słowami jak tępą żyletką wypada wykroić coś z siebie i napisać Co poszło nie tak. Masochizm.

O ile pierwsza kolejka sezonu robiła za darmową działkę a druga brutalnie skorygowała nadmierny hurraoptymizm legionów menedżerów, to trzecia wrzuca prawdziwą hekatombę we wszystkie obozy wierzące w kapitana Lukaku, Aguero lub Kane’a.

l_70

GW3 po profesorsku wypunktowało błędy setek tysięcy menedżerów – pochopną wiarę w łatwe skarbonki jak Xhaka, Jese, Richarlison czy Mounie; brak cierpliwości do pierwszych wyborów np. Firmino, Atsu, Salah, Jrod, Jesus albo Daniels; wiarę w wyraźnie przewartościowanych Kevina Deep Bruyne’a i Kane’a; gonienie punktów Pogby i pewnie kilka innych. Najokrutniej bogowie obeszli się ze wszystkimi posiadaczami zawodników Guardioli, Pochettino i Wengera. Masakra. Nawet nie wiem od czego zacząć? Czy od rotacji, no ale co można napisać o starcu, który na Liverpool wychodzi Holdingiem i Welbeckiem, albo o Guardioli, który nie potrafi dwa razy zagrać tym samym składem. Tottenham to chyba osobny temat na analizę. To nieprawda, że Kane miał dzisiaj pecha. Zagrał źle, podobnie jak reszta zespołu, który był wyraźnie zaskoczony tym, że Dyche zamurował własną bramkę. Kane stracił status baba jagi. Przestał straszyć a w przerwie reprezentacyjnej straci również na wartości, na rzecz Moraty lub Firmino.

To była doskonała kolejka na odbicie się i dogonienie wszystkich z potrojoną ofensywą Manchesteru United. Zmarnowany karny Lukaku i 0 punktów z opaski niemal 40% menedżerów tak szybko się nie powtórzy. Szansa przepadła a świat nie czeka i kręci się dalej.  Nie wiem co bardziej rozczarowuje. Zabite przed Kane’a dzisiejsze, wysokie oczekiwania czy świadomość, że przez nadmiar ślepej wiary pewne przedziały punktowe już odjechały. To też jakaś lekcja pokory, którą biorę na siebie. Po 4 tłustych latach szczęście się odwraca i tylko wypada iść dalej. Wstać rano do roboty; obejrzeć wieczorem finał Gry o Tron i krok po kroku wracać do punktu wyjścia jakim będzie czwarta kolejka. Odległa i niewiadoma. I nikt nie twierdzi, że będzie lepsza.Wybaczcie brak entuzjazmu i, że nie będę się ku niej wyrywał. Jesteśmy tylko ludźmi.

Szczęściem w nieszczęściu nie zawiódł dzisiaj Firmino stąd Gruwwa odchodząc opaską od szablonu rozbił bank. Znaczy, że w przeciwieństwie do wielu wie co robi i potrafi poprawnie oszacować ryzyko. To może być ten sezon redaktorze. Trzymam kciuki.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!