Life is life. FPL is luck.

Fantastyczny Terry Pratchett sprzedał światu wiele mądrości opakowanych w Świat Dysku. Między innymi to, że na świecie istnieją podobno dwa rodzaje ludzi. Jedni kiedy dostają szklankę dokładnie w połowie napełnioną mówią: „Ta szklanka jest w połowie pełna”. Ci drudzy mówią: „Ta szklanka jest w połowie pusta”. Jednakże świat należy do tych, którzy patrzą na szklankę i mówią: „Co jest z tą szklanką? Przepraszam bardzo… No przepraszam… To ma być moja szklanka? Nie wydaje mi się. Moja szklanka była pełna. I większa od tej!”. A na drugim końcu baru świat pełen jest innego rodzaju osób, które mają szklanki pęknięte albo szklanki przewrócone (zwykle przez kogoś z tych, którzy żądali większych szklanek), albo całkiem nie mają szklanek, bo stały z tyłu i barman ich nie zauważy. Bez większych problemów można to przełożyć na realia FPL. Istnieją ludzie, którzy dostaną do ręki liczby, informację, pogłoskę, plotkę lub wieści z szatni i mówią: „Okay, coś z tym zrobię. Może posadzę Doherty’ego na ławkę i zagram innym obrońcą; może oleję plotkę i wystawię Jimeneza tak jak od początku zamierzałem”. Są tez menedżerowie, którzy wezmą taką informację, statystykę lub drużynę kolejki z jakiekolwiek sajtu i powiedzą: „Kazałeś mi kupić Hazarda a gość zagrał tylko 74 minuty, dając w tym czasie zaledwie asystę. Dlaczego nie mówiłeś aby wziąć Higuaina? „Nabrałeś mnie na tego Rondona we vlogu”. Albo „Przez plotę o rotacjach w Wolves, zdjąłem opaskę z Jimeneza a oddałem Pogbie”. Ta sama ameba na końcu podziękuje jeszcze za przestrzelonego karnego Pogby i żółtą kartkę. Koniec końców FPL nagle jest pełne osób, które kiepski wynik kolejki zganią na innych, żądając najczęściej większych wyników niżli dostali. Zawsze ktoś jest winny. Zawsze ciężko jest wziąć wynik na klatę, stąd Pogba to czarny debil, Sterling pajac a Hazard pusta wydmuszka myślami w Realu. Sam nie jestem święty bo nie raz wylałem głośno swoją frustrację na Kane’a czy paru innych. Ale decyzje, decyzje w FPL były zawsze moje, jak np wczorajsza bezpieczna opaska na Pogbie.

Drugi temat, który mnie od wczoraj frapuje to pieprzony pierwiastek szczęścia, który już od przedostatniej kolejki wywraca tabele do góry nogami. Fuks w FPL mi nie przeszkadza. Jestem jego stałym beneficjentem niemal dosłownie od pierwszej rozegranej w życiu kolejki. Czy fart mi pomaga w grze? Nie do cholery, bo nie mam na niego żadnego wpływu. Nie wystawiłem VVD w GW28 licząc na 2 gole tylko na czyste konto. Nie grałem wczoraj Llorisem kalkulując punkty z obronionego karnego tylko myślałem, że da 2 oczka plus bonus za sejvy. Fuksa zawsze biorę w ciemno, w całości i jeszcze ślicznie podziękuję. Nie mam zamiaru za niego przepraszać. Wystarczy, że pamiętam o ciemnej stronie księżyca. Na farcie mogą wpaść punkty za obronioną jedenastką, jak i za przestrzeloną. Nie mam żadnego wpływu na wynik jakiejkolwiek drużyny. Mogę natomiast być pewien, że szczęściu można pomóc, ale przecież na finiszu sezonu nie będziemy na Blogu powracać do podstawowych zasad FPL. Skoro nas czytacie, to przynajmniej w teorii je znacie a skoro nagminnie macie na nie wywalone to pretensje adresujcie do lustra.

GW29 weryfikuje drogę do BGW31. Dwie ostatnie kolejki to 4 punkty Rondona, 2 Pereiry, 8 Maddisona, 5 Andersona,1 Arnautovica lub 4 Richarlisona. Czujecie to, albo przynajmniej na pewno macie świadomość jak może wypaść Free Hit w 31 kolejce. Ile punktów mogą dać popularne budżetowe picki, i że najlepiej stawiać na tą garstkę premium pewniaków.  Powinniście byli z dwa tygodnie temu wybrać optymalną drogę do kolejek 31-35 i konsekwentnie nią podążać. Pamiętając, że w razie zawodu i zjebanych punktów zawsze możecie przyjść tutaj i nam nawrzucać. Bo kazaliśmy to czy tamto. Sprzedać komuś kosę ? Dla mnie to normalka. Ja tak żyję, piję, takie mam klimaty. Kiedy ja zarabiam ty szacujesz straty, stary!