Nieoczekiwany przewrót.

To mogła być kolejka, w której trafiona opaska zatrzęsie tabelami FPL niczym siedem trąb murami Jerycha z Apokalipsy św. Jana. To miało być potężne starcie dwóch wrażych obozów pod szkarłatnymi sztandarami Salaha i tymi o niebiańskiej barwie Aguero, oraz potencjalna partyzantka głodnych punktów posiadaczy Aubameyanga. Coś na zasadzie gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Tymczasem cała para poszła w gwizdek a GW28 zakończyło się pałacowym przewrotem, w którym zwycięzcami okazali się nieoczekiwanie posiadacze obrońców Liverpoolu, najlepiej dwóch, nawet trzech, oraz Mane i Schara z Newcastle.

Co poszło nie tak skoro Salah nie miał udziału przy żadnej z 5 bramek Liverpoolu? Ciężko powiedzieć, najłatwiej zrzucić to na brak formy Salaha, może na zmęczenie, albo na taktykę, w której Klopp wystawił Mane jako środkowego napastnika. Pomimo tych zdroworozsądkowych argumentów w szablonie coś pękło. Głośno i z płaczem. Wdarł się tam Mane. Brutalnie wyrwał z szablonu Sona, pożarł jego azjatyckie, gorące serce, rozszarpał duszę i zajął drugi, może trzeci, slot pomocy. Do gry wracają również wahadła Kloppa, zwłaszcza TAA, który chyba jak nikt wcześniej stał się żywym bohaterem ogranej sentencji „wynagrodził cierpliwych”. My oczywiście dalej będziemy niewolnikami faraona Salaha, zwłaszcza w kontekście BGW31 i BGW33, ale Mane jako opaska stał się realną opcją. Trudną do ignorowania. Pożądaną na blanki i robiącą różnicę na C. GW28 to także zmierzch Aubameyanga, pomimo gola posiadaczy prawdopodobnie rozczarował. Mamy sytuację trochę podobną do tej z Anfield, wysokie zwycięstwo nad Bournemouth, 5 bramek wpakowanych Borucowi i tylko 4 punkty Auby przy jego dość słabym występie. Tyle, że wymiana Gabończyka na zmęczonego Aguero nie jest wcale tak oczywistym ruchem jak by to się mogło wydawać. Nie zazdroszczę posiadaczom, nie wiedziałbym czy go zostawić na derby północnego Londynu, czy posłać do diabła. Nieoczekiwany przewrót w szablonie popchnie masy w kierunku Mane, TAA i pozornie wyleje prostą i gładką autostradę ku BGW31. Tymczasem wczoraj bohaterem drugiego planu była upadlana Chelsea. Szybkie zejście Hazarda i rest na Fulham, czyste konto Luiza, punkty Pedro, to nazwiska, to opcje, które warto uwzględnić w planach na weekend. Bo kiedy masy będą gonić punkty Mane, nieliczni mogą spróbować być krok wcześniej przed szablonem z Hazardem lub Pedro. Oczywiście, bez żadnej gwarancji na sukces. Reguły gry przecież znacie. U mnie za to zielono, i bezczelnie pochwalę się, pierwszy raz po dwóch latach wracam do TOP10k. Może na krótko, ale wiecie jak jest. Chwile szczęścia. Godziny cierpienia. Po prostu fantasy premier league forever.