Zmiana warty.

Na drugiej stronie manuala FPL znajdziemy stare arabskie przysłowie: cierpliwość – spryt tego, kto nie jest sprytny. Z cierpliwością w fantasy premier league jest trochę jak z nieudanymi związkami. Można w nich biernie tkwić, walczyć, albo zakończyć i pójść w swoją stronę. Przekładając to na znacznie mniej skomplikowaną sztukę wojny w FPL, mogę dalej trzymać tego Hazarda i wierzyć w umiejętności łamane przez kalendarz, mogę również spakować się i poszukać szczęścia na przykład z Sane. Sobota to nie tylko Eden Hazard. Rzecz w tym, że w mijającej kolejce zderzyły się dwa światy. Ten sobotni, ze skorodowanymi pozostałościami starego szablonu, Hazardem, Aubameyangiem i Richarlisonem, oraz niedzielny, nowy wspaniały świat pomocników Guardioli i kolejnego czystego konta Edersona. Zataczamy koło, wracamy do składów z początku grudnia, a odstawione w wyścigu, cierpliwe konta doganiają każdego kto cokolwiek nadrobił w trakcie świątecznego maratonu.

Wspólnym mianownikiem sobotnich opcji jest zawód oraz kapitan Salah. Dwa punkty Richy, Auby, Hazarda, zaledwie asysta Jimeneza, oraz w większości składów, niemal dosłownie, zdziesiątkowana szablonowa obrona z Digne, obrońcą Chelsea, Liverpoolu lub Manchesteru United. Zawód uratowany w większości przypadków niezawodnym faraonem i duetem Pogba/Rashford. Dało to jakieś 60 punktów i radość również tym wszystkim kozakom, którzy po roboczogodzinach żmudnych analiz zaryzykowali wszystko nieoczywistym hitem Kane – > Rashford, Son – > Pogba. W tym momencie dochodzimy do motywu przewodniego wpisu, do cierpliwości. Przywołane przysłowie sugeruje brak sprytu. Pomysłów. Krótkowzroczność. Po GW23 cierpliwość kojarzyć się będzie z zaufaniem Chelsea, w liczeniu na punkty piłkarzy, po których wczoraj przejechał się nawet Sarri. A zaznaczmy, że gość po meczu wyraźnie odleciał. Cierpliwością będzie również trzymanie na siłę Richarlisona, który wczoraj nie oddał ani jednego strzału, zaliczając wyłącznie jeden kontakt z piłką w polu karnym. Dlatego napiszę co w większości zrobicie. Zamienicie Hazarda na Sane, lub Richarlisona w portugalską bestię Jote, tu i ówdzie pęknie mały hit Digne w Kolasinaca i całkowicie zdroworozsądkowo, spokojni i wyluzowani liczyć będziecie na sto punktów w GW24. I dokładnie w tym momencie Hazard jebnie dwa gole defensywie Bournemouth, Richarlison dołoży nogę pokonując Lossla a Sane zacznie wtorek 29 stycznia na ławeczce Guardioli. Przecież wybraliście zdroworozsądkowo. Jest jeszcze jedna ścieżka. Mroczna, kręta droga różnic, ale zarazem chwała i szacunek mas kiedy to one będą gonić wasz niszowy wybór. Jest również przestroga aby nie igrać z wieżami. Fernardo Llorente.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!