Ultima Thule

Co jakiś czas w środku nocy budzi mnie koszmar. Wizje alternatywnych światów gdzie moje życie poszło nie tak, lub takich w których kruche fundamenty codzienności przysłowiowo poszły się jebać. Leżę wówczas w wilgotnej, wymiętej pościeli, słucham spokojnego oddechu żony i z powrotem układam rozsypane puzzle mojej strefy komfortu. Czasami jeszcze wstaję przykryć dzieciaki, tak aby się upewnić, że wszystko jest na swoim miejscu, lub żałuję, że już nie mogę, z fajką w gębie, popatrzeć na uśpione blokowiska. Trudno wymagać od człowieka, by wyzbył się lęków. Lęki pełnią w psychice rolę nie mniej ważną od wszystkich pozostałych stanów emocjonalnych. Psychika pozbawiona lęków byłaby psychiką kaleką. Nigdy nie miałem za to koszmarów związanych z FPL. To dziwne, bo przecież stanowi ono jakiś procent mojego dorosłego życia. Niewielki, ale regularny jak przytoczona codzienność.  Pamiętam natomiast kilka snów o trafionej opasce i kolejkach na 150 punktów. Może to znak braku spełnienia w FPL, a może po prostu smutna rzeczywistość, w której z wiekiem zamiast seksu śnią się cyferki.

22 kolejkę zamkniemy dopiero jutro meczem Manchesteru City z Wilkami, stąd niektórzy z nas mają jeszcze szanse aby odwrócić losy tego bezbarwnego gameweeku. Poniedziałkowy pojedynek to swoista Ultima Thule FPL. Kraina wyznaczająca kraniec znanego świata. Tudzież szablonu. Biała karta. Dlatego kończący się weekend przypomina poczekalnię. Poza Digne, Rashfordem i Salahem zawiodły niemal wszystkie popularne wybory a posiadaczy szczególnie uwierają bezproduktywni Richarlison (18 punktów w 6 ost kolejkach), Aubameyang oraz Hazard. Tylko asysta z Newcastle? Ktokolwiek oglądał mecz Chelsea na pewno się waha czy dalej go trzymać. Ponadto sytuację 14% aktywnych menedżerów komplikuje wylot Sona na Asian Cup. Niecierpliwimy się. Czekamy na jakiś znak. Czekamy na duży wynik City. Czekamy na Sane, Aguero lub Sterlinga, i nie zdziwię się, jak za moment nasze składy będą miały po min dwóch zawodników z obu Manchesterów. Zresztą w tym przypadku matematyka jest bezlitosna. Rashford jest tańszy od Auby, Pogba lub Sane od Hazarda.

Alfred Hitchcock powiedział: jeśli nie masz cynicznego zakończenia, to historia staje się zbyt prosta. Problem w tym, że męczą mnie już te nieustanne twisty FPL. Brakuje mi prostych i łatwych historii. Dlatego postanowiłem odłożyć poważniejsze analizy na bok. Wrócę do najprostszej, i jak się okazuje, najskuteczniejszej ostatnio taktyki FPL. Set and forget, Kapitan Salah. Tylko regularność i opaska zabezpieczona masami. Żadnej analizy setek, tworzonych big chances czy analizy słabych defensyw. To przez setki Auby i historię CS Młotów zmarnowałem opaskę na Aubie. To przez wiarę w logikę czystego konta z Newcastle trzymałem Alonso. Teraz już wiem, że tylko pewniaki. Tylko niezwyciężeni. Niezwyciężony. Oddaję Ci swój czas i czekam na znak.