Siła pewności.

Na co dzień pewność jest w cenie. Szukamy jej w stałych związkach, w robocie, pośród przyjaciół. W FPL warto ją trzymać na dystans. Oddzielać od wątpliwości. Zgubiła wielu, którzy szukali jej w wynikach GW19 – 179 360 osób kupiło przed GW20 Hazarda, jeszcze więcej Digne. Przybyło posiadaczy Andersona, Richarlisona i Sona. Z wymienionej piątki punkty, i to dość skromne, dał tylko Son, a OR poprawili Alonso, Sterling, Jimenez, Martial i Doherty. Bohaterzy masowej wypierdalanki lub ławek. Ciężko jej szukać w następnej kolejce, ta uderzy bowiem z nieoczekiwaną rotacją.  Istnieje natomiast szczególny rodzaj pewności w FPL. Wiara. Niezachwiana pewność siebie, która trzyma piłkarza w składzie od pierwszej kolejki. W moim przypadku to Salah, piłkarz, który w połowie sezonu dał mi nadzieję na lepszą przyszłość i podjęcie walki z uciekającym peletonem. U innych będzie to Kane, lub z chwilą wyrzucenia Mourinho Pogba. Filary, bohaterzy, kapitanowanie. Cała reszta kręci się wokół nich.

Pole bitewne dwudziestej kolejki to przede wszystkim upokorzony Tottenham, który w walce o mistrza liczył się jakieś 3 dni, zwycięski Liverpool, Manchester City, który pewnie rozbił Southampton i spuszczony ze smyczy Pogba z 46 punktami, z trzech ostatnich kolejek. Na dwa dni przed następną kolejką moja pewność transferu przypomina majaczące widmo. Rozpoznaję tylko kontury, obraz jest niejasny a odpowiedzi jakby na wyciągniecie ręki. Ale gdy ją wyciągam to uciekają niczym piasek między palcami. Pogba? Brooks? Aguero? Kto za kontuzjowanego Rasha? Problem z moją wiarą polega na tym, że od początku sezonu opiera się na niewiarze. Stąd Salahowi, któremu nawet tutaj stawiam pomniki, opaski w meczu z Manchesterem City nie oddam a kombinować będę z Hazardem lub Aubą. I tyle w temacie pewności.