Przywołuję ze Wschodu ptaka drapieżnego, a z ziemi dalekiej męża, który wykona mój zamysł; jak powiedziałem, tak to wykonuję, jak postanowiłem, tak to czynię. – Izaj. 46:11

Babilon stał się narzędziem bożej kary wobec krnąbrnej Judy. Był miastem nie do zdobycia, otoczonym grubymi murami z zapasami żywności na dziesiątki lat. Mimo to upadł w ciągu jednej nocy. Tej właśnie nocy, kiedy wojska perskiego króla Cyrusa otoczyły miasto, babiloński król Baltazar wyprawił ucztę. Nałożnicom i najwierniejszym poddanym kazał podać wino w naczyniach ze świątyni Bożej w Jerozolimie. W  tym, co poświęcone Bogu, uczcili demony kryjące się za babilońskimi bożkami. Ruch zgoła nierozsądny, biorąc pod uwagę wytyczne Starego Testamentu, stąd nie dziwota, że chwilę później ręka Boga wypisała na ścianie pałacu cztery słowa: „Mene, Mene, Tekel, Uparsin” …. Twoje panowanie dobiegło kresu.

FPL to prawdopodobnie najgorsza impreza na jakiej byliście, ale Babilon to my obalamy tutaj co sezon. Ruben Loftus – Cheek zdobył wczoraj więcej punktów niż Aguero, Kane, Jesus, Morata i Lacazette razem wzięci. I siedzi na mojej ławce. Babilon upada, nie ma już świętości, nikt się nie boi premium napastników a ich ostatni posiadacze wystawieni są na pośmiewisko niczym naga i ogolona Cersei Lannister. Może to znak czasów i zatarcie się różnicy pomiędzy wysuniętym napastnikiem a pomocnikiem grającym w polu karnym. Albo dowód przeszacowania czołowych napastników minionego sezonu i bicz na każdego grającego uparcie systemem 3 – 4 – 3. Za tydzień bowiem nową filozofią będzie 3 – 5 -2 z podwojonym MCI i LIV, albo nawet coś grubszego z czwórką obrońców Dyche’a. Babilon upadł a cały grudzień to chaotyczna jazda bez trzymanki. Bez poszanowania dawnych zasad i reguł. Bez trzymania Kane bo DGW22, bez pieprzenia się z Moratą bo trenował czy polowania na obronę Manchesteru United. Jeżeli jechałeś na pełnej epie z KDB, Sterlingiem, Salahem i Coutinho to dzisiaj pijesz szampana a czytając Co poszło nie tak masz wyjebane na średnią GW18.

Przed nami bezcenna chwila oddechu, przynajmniej do piątku kiedy to na Emirates zetrą się Kanonierzy z Liverpoolem walcząc o top4. Dzień później rozegrane zostanie pozostałe dziewięć spotkań i tylko wieże wiedzą jak je pogodzić z dekapitacją karpia, kręceniem maku i sprzątaniem kibla. W drugie święto Boxing Day, następna dawka emocji FPL, i trzy kolejki aby ogarnąć grudniowy maraton. To jeszcze nie koniec… jesteśmy gdzieś pośrodku, pomiędzy sraczką a opryszczką.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!