Just a man.

Mężczyzna urodził się po to by kochać
Choć zwykle szuka, by jak Ikar, odlecieć zbyt wysoko
O wiele bardziej samotny niż powinien
Pocałować słońce na wschodzie i zachodzie
I mieć cały świat w swej władzy

By trzymać w rękach tę straszliwą moc
którą tylko bogowie są błogosławieni
A ja, ja jestem tylko człowiekiem

Teraz już wiemy, że kolejki w środku tygodnia są piekłem innej planety, ale ja, parę godzin po składach, nie potrafię być już dłużej zły. Jestem tylko człowiekiem. Czuję co najwyżej wstyd, gorzki posmak rozczarowania przebłyskami mijającego GW. Było ich trochę. Iskierka nadziei posiadacza Ryana przy karnym Crystal Palace; obrażanie rodziny Arnautovica co najmniej trzy pokolenia wstecz; prymitywna satysfakcja po żółtej kartce Edersona i wejściu w ostatniej minucie Laporte, skład the Reds. Wieże FPL karmią nas najtańszymi emocjami. Tymi najbardziej atawistycznymi i śliskimi jak węże. Oswojonych z horrorami niejednego sezonu, pokrytych bliznami weteranów FPL, nie powinny one zaskakiwać. Wciąż to robią, bo bezkompromisowo analizują mrok naszych dusz spychając nas trakcie kolejki na granice żenady, moralnej anarchii, przepaści czy wreszcie czarując nadzieją na korzystny wynik. Zestawiam je z bohaterem jednej z powieści Burgessa A Clockwork Orange. Mrocznej wędrówki poprzez zło, wolność i totalitaryzm. Po zekranizowaniu Mechanicznej Pomarańczy Stanley Kubrick musiał stawić czoło nieprzyjemnej świadomości, że w Anglii popełniono kilka morderstw inspirowanych jego filmem i w rezultacie wynieść się z Wysp. My po takiej kolejce nie wyjdziemy jeszcze z siekierami na miasto, ale pytanie o konsekwencje flirtu z sadomasochizmem fpl pozostawiam otwartym. FPL trochę, troszeczkę jak dzieło Kubricka zmusza nas do przejrzenia się w przysłowiowym lustrze. Stawienie czoła naszym reakcjom z zakończonej kolejki, prymitywnym żądzom, podnietom wymaga odwagi, lecz może właśnie w tym kryje się filmowe katharsis Mechanicznej Pomarańczy i chorych dewiacji płynących z obcowania z FPL.

Wracając do GW15 wypada napisać, że z pojedynku Kane’a z Aubameyangiem zwycięsko wyszli posiadacze księcia Harrego, ale wydaje się, że oba wrogie obozy nie są tym faktem specjalnie zaskoczone. Gol i asysta ze słabym Southampton to prawdopodobnie najmniejszy wymiar kary dla jego nie posiadaczy. Pomimo lamentu po ogłoszeniu składów, GW15 ze średnią ok 40.3 punktów nie zalicza się do najgorszych kolejek sezonu. W niejednym składzie pękło 70 oczek, gole strzelali popularni Martial, Wilson, Fraser, Richarlison i wciąż jeszcze licznie posiadani Maddison, Firmino, Jimenez. Nawet Salah z VVD i Hazardem dorzucili do średniej po asyście. Wynikom z górnej półki towarzyszą takie jak mój, te z okolic 40-45, resztki, ochłapy pozwalające posilić się i przeżyć do następnej kolejki. Ta już w sobotę, co oznacza wyłącznie kolejne rotacje i ból dupy.

Burgess napisał  Mechaniczną Pomarańczę w reakcji na włamanie połączone z gwałtem na jego pierwszej żonie. Powieść to wyraz bezsilności wobec manifestacji czystego zła niemniej pisarz wierzył, że wolna wola, to co odróżnia nas od zwierząt, może zmienić nawet największego chuja. Kubrick w swojej ekranizacji nie miał już takich złudzeń. To gorzkie podejście do otaczającej rzeczywistości dedykuję każdemu liczącemu na lepsze jutro w FPL. Z tego pociągu na kursie na jądro ciemności można wyłącznie wyskoczyć w biegu.

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!