O kaczorze, który chciał być królem.

Wymówka to tajna broń menedżera FPL. Od tych wytartych nieśmiertelników z urodzin mamusi jak „idę zapalić”, „muszę sprawdzić komórkę, dostałem ważnego maila z roboty”, po wyrafinowaną sztukę samousprawiedliwienia. Co piąta drużyna z top10k oddała C Duffy’emu. W 33 minucie było po zawodach, a po pięciu golach Bournemouth zysk z takiej opaski wynosił okrągłe, pierdolone zero. Mało tego, niejeden skład potroił defensywę Brighton. Drużynę z 5 czystymi kontami w sezonie!!! Dwa mecze na własnym stadionie, liczby z przodu Duffy’ego, czy to mogło się udać? Wersja oficjalna brzmi – ma jeszcze drugie 90 min ze słabym Cardiff, swoje da. Jeszcze popularniejszą opaską był Son. Zweryfikowani, fartowni posiadacze piszą teraz: Totki w formie, Koreańczyk w podwójnej kolejce zapunktuje. Murray? No rotacja była możliwa, spoko, ma jeszcze drugi mecz z Cardiff, będzie przecież rzeźnia. Aguero? Faktycznie z Crystal Palace idzie mu jak po grudzie, ale Guardiola walczy o wszystko. Można długo tak ciągnąć. Nie obrażając nikogo, bo przecież sam wyszedłem na dzikiej karcie z podwojonym BRI, kapitanem Sonem, i na szczęście Sterlingiem z Mane. Wymówka ociera się przecież o fixy i liczby. Więcej sensu ma blurp – Duffy zagra drugi mecz, niż ryzyko z Redmondem. Pierwsze ma jakieś znamiona zdrowego rozsądku, może ujebanego w oparach naiwności, ale zawsze, drugi z Redmondem to skok wiary. Akurat w DGW34 udany.

Komentarze po weekendzie pełne są żalu. Dlaczego nie wziąłem oczywistego Moury? Bo bałeś się rotacji i niepewnego składu. Wymieniliśmy szablon BGW33, w postaci Wilson, Fraser, Salah, VVD, Anderson, na uzbrojone po zęby dzikie karty pełne piłkarzy DGW35. Najczęściej mniej lub bardziej podobne. A później ktoś wymyślił Duffy’ego na C wypuszczając w społeczność wirusa Amelia. Widzicie, to jeden z najpopularniejszych filmów roku 2001. Musisz zobaczyć, mówił mi przy zimnym 10.5 Bachor. Zabrałem kobietę, wyszedłem rozczarowany pisząc do Bachora, dlaczego kurwa? Wszyscy chwalili, przepraszam. Oficjalna linia obrony Bachora z roku 2001. Pozdrawiam przyjacielu. Tak to musiało wyglądać z kapitanem Duffym. Siła coraz większej, coraz głośniejszej społeczności robi swoje. Duffy na C? Nie będę gorszy. A nawet gdy trzymając się za big cojones poszukasz oryginalności wieże przywalą ci czerwoną kartką Knockaerta. Nie skreślajmy może jeszcze nowych składów, nie liczę szczególnie na Brighton, ale piłka wciąż w grze a warte 30-40 punktów szablonowe dzikie karty tak naprawdę swoje mają dać w następny weekend. Przecież wszyscy, prawie wszyscy, jedziemy na tym samym wózku. Uratuje nas tylko defekt mózgu. Albo brak odpalonej dzikiej karty i skład węgla i papy z 33 kolejki, które nagle zamienił się w złoto. Umówmy się, że to wypadek przy pracy. Anderson z golem. Bournemouth z rekordowym wyjazdowym zwycięstwie po serii spotkań bez trzech punktów. To się nie miało prawa zdarzyć. Taka wymówka.

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA