Droga różnica na start.

Po ostatnich, i przecież nie pierwszych, odlotach Mourinho zdrowy rozsądek podpowiada zachowanie dystansu w obcowaniu z Czerwonymi Diabłami. Gdyby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała i dlatego na przekór logice, przed GW1, niejednego kusi  ognisty i szybki romans z Alexisem Sanchezem. Wszystko w rytm pachnącej miodem i punktami mantry Feel not think.

Do Sancheza jako opcji wracamy po zakończonym amerykańskim tournée Manchesteru United. Najwięcej pochwał Mourinho zebrali po sparringach Herrera, Eric Bailly, Juan Mata, Matteo Darmian i pośrednio Alexis Sanchez.  Nawet jeżeli 2 : 1 z Realem Madryt dla Mourinho znaczy niewiele – If you play Real Madrid in the Champions League that result is important, not today – bo przecież po chuj pochwalić cały zespół, zwłaszcza młodych, to wielu menedżerów FPL słusznie kombinuje aby przed pierwszą kolejką zagrać bezpiecznym Baillym 5.5, lub zaryzykować z Shawem 5.0, Matą 6.5, Martialem 7.5 i Sanchezem 10.5 (2 gole i asysta) w pre).

Skład na Real Madryt:

Z wymienionej czwórki Shaw powinien zagrać z dwa pierwsze spotkania z Leicester i Brighton, większym ryzykiem wydaje się Martial który nad preseason przełożył pierwsze chwile z nowonarodzonym dzieckiem, oraz Mata, którego problemem będą na pewno minuty. Jedynym pewniakiem jest Sanchez. Na szpicy przez góra 2-3 spotkania. Co robi menedżer FPL słysząc o pomocniku grającym jako fałszywa dziewiątka? Jara się jak neon w burdelu. Teoria zakłada bowiem, że im bliżej grasz bramki tym masz większe szanse na bramkę. Tylko, że z false 9 tak nie do końca. Alexis na takiej pozycji u Wengera szczególnie nie błyszczał. Aby trik zadziałał zespół potrzebuje szybkich szeroko rozstawionych pomocników, w Arsenale Alexis na szpicy nie operował w polu karnym, wyciągał z niego obrońcę robiąc miejsce Walcottowi lub Ozilowi. Sanchez nie jest klasycznym napastnikiem, nie potrafi rozpychać się w polu karnym i czekać na piłkę. Jego dwa największe atuty to drybling na wąskiej przestrzeni a potem epa do przodu i powiedzmy szeroko rozumiana kreacja. Żadnego z tych dwóch atutów nie wykorzysta w boxie a teoretycznie groźniejszy będzie, jak wcześniej, na flance.

Drugi problemem z Sanchezem to cena 10.5 miliona. Tylko czy aby na pewno?

Ułożone przez 60 sekund klasyczne 3-4-3, z Baillym i Colemanem na podstawie, oraz trójką rotujących tanich defów bez problemu pozwala na zagranie naprawdę silną pomocą z Sanchezem, Salahem i Mahrezem oraz przyzwoitym, sprawdzonym w preseasonie na start atakiem. Do dzikiej karty wystarczy.

Statystycznie w trakcie 2553 minut zeszłego sezonu Sanchez oddał więcej strzałów niż Hazard, Mane, Sterling czy Mahrez. Gorzej z celnością, z którą zajął dopiero 9 miejsce na liście pomocników. Łącznie oddał 88 strzałów, z czego 48 padło z boxa a 32 były celne. Daje to strzał co 29 min i konwersję rzędu 10.2. To skąd tak niskie posiadanie Sancheza? Zaledwie 6% przy 33% Kane’a, 17% Eriksena, 28% KDB lub 14% Pogby. Na pewno przez nieudany ostatni sezon, odloty Mourinho i brak stabilizacji w szatni. Również przez urlopy kluczowych zawodników Manchesteru United i rzekomą gotowość zaledwie 30% kadry. I tak jest lepiej niż parę dni temu bo urlopy skrócili właśnie Lukaku, Rashford i Jones a na wczorajszej pomeczowej konferencji Mourihno zapowiedział gotowość wymienionej trójki już na 10 sierpnia co jak zwykle kłóci się w wcześniejszym lamentem o nieprzygotowaniu piłkarzy. Ostatni argument to styl Czerwonych Diabłów: 150 mniej oddanych strzałów niż MCI, mniej setek niż Crystal Palace i tylko 68 bramek. Szału nie ma ale wszystkie ofensywne statsy całej drużyny to wciąż top6 i duży postęp pod względem sezonu 16/17.

Podsumowując każdy kto szuka nieszablonowych rozwiązań i zakłada, że pierwsze kolejki to najlepszy moment na granie różnic powinien przynajmniej rozważyć Sancheza. Manchester United, obok Tottenhamu, to jedna z największych niewiadomych początku sezonu, ale umiejętności i kalendarz LEIbriTOT – bur – watWLF – whu – NEW Sancheza to konkretne argumenty na tak.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!