payet2

Znacie ten banał: mecz otwarcia; gospodarze słabują, mało bramek, … tym razem niespodzianki nie było. Francja, nie bez problemów, pokonała reprezentację Rumunii 2 : 1. Był to zarazem pierwszy, symboliczny pojedynek szeroko rozumianego szablonu Bloga – składów opartych na cyfrach i wiedzy FPL – z jedenastkami bazującymi głównie na gwiazdach i znanych nazwiskach. Na dobry początek skarbonkę z punktami rozbił Dimitri Payet. Pomocnik Młotów rządził i dzielił; tak jakby za wszelką cenę chciał udowodnić jak bardzo należał mu się mundial w Brazylii gdzie wcześniej rozegrał każdy mecz eliminacji ale do Rio już nie poleciał.

payet

8 stworzonych szans, 1 asysta i ta bramka dająca w 89 minucie Francuzom 3 punkty:

Liczby i aktualna forma Payeta zamykają temat francuskiej lewej flanki ale otwartą kwestią powinno być miejsce w wyjściowej XI Griezmanna. Z trójki na szpicy zagrał najsłabiej; Giroud, oddając w pierwszej połowie 0 strzałów, również nie błyszczał ale tego gola główką wcisnął. To nic, że faulował przy tym łokciem. Najlepszym, obok Payeta, zawodnikiem Trójkolorowych był Kante, który w pewnym momencie całkowicie zdominował środek pola. Łącznie: 92% dokładność podań, 5 przechwytów, 3 wślizgi i 1 stworzona szansa.

W całym spotkaniu Francja strzelała 14 razy, przy 80% dokładności podań i 12 stworzonych szansach.

Pogba: 1 strzał (1 z pola karnego), 2 stworzone szanse

Matuidi: 1 strzały ( 1 z pola karnego), 0 stworzonych szans

Payet: 2 strzały (1 celny), 8 stworzonych szans, 1 asysta, 1 gol

Stanciu: 1 strzał, 3 poprawne rzuty rożne, 3 stworzone szanse

Stancu: 3 strzały (2 celne, 3 z pola karnego), 0 stworzonych szans

Griezmann: 3 strzały (0 celnych, 2 z pola karnego), 0 stworzonych szans.

Miejsce obok Koscielnego powinien zachować Rami, który nie popełnił poważniejszych błędów.  Stanciu i Stancu są tanimi opcjami na mecze ze Szwajcarią i Albanią. Ewentualny hit za Payeta może się nie opłacić – UEFA fantasy  bonusowych punktów nie liczy stąd Dimitri z Albanią musiałby strzelić co najmniej bramkę.

Tymczasem w domu Benzemy:

benzema

W drugim meczu grupy A pojedynek braci Xhaka wygrał młodszy Granit; świeżo upieczony pomocnik Arsenalu: 99 udanych podań, 5 wygranych pojedynków główkowych, 3 stworzone szanse, 1 strzał. Dominacja i zawodnik spotkania.

xhaka

Liczby, zwłaszcza stosunek 5 strzałów Albanii do 15 Szwajcarów oraz szanse 4 – 9 sugerują jednostronne widowisko; śledząc transmisję nie widziałem dominacji jedenastki Shaqa. Zwłaszcza, że zły byłem bo z dwójki obrońców za 5.5 zamiast Schara wybrałem Lichsteinera. I mam 6 punktów zamiast 11. Typowe; głupio chciałem przechytrzyć system już w pierwszej kolejce.

schar

Schar: 89% dokładność podań, 9 wybitych piłek, 3 bloki, 1 szansa, 1 strzał, 1 gol, 1 żółta kartka. Razem 11 punktów w fantasy.

Bramka Schara z 5 minuty i druga żółta kartka kapitana Albanii Lorika Cana specjalnie nie ustawiły spotkania. Albańczycy zaciekle atakowali wrzucając kolejne piłki w pole karne Sommera. Było tego aż 21 crossów i ta setka Gashiego z końcówki powinna po prostu wejść. Gość sam na sam z Sommerem, mając z pierdylion wszelakich kombinacji i pomysłów, postanowił nabić bramkarza. Najsłabszym ogniem Szwajcarów był obrońca Djourou – nie widzę go w drugim spotkaniu – a motorem napędowym Shaqiri: 2 celne strzały (1 z pola karnego), 2 crossy, 2 stworzone szanse, 1 asysta z rzutu rożnego. Popatrzmy jeszcze na statsy „napastnika” Seferovica: 4 strzały (3 z pola karnego, 4 celne), 1 stworzona szansa. Fajnie to niby wygląda ale kolo marnował wszystko i równo. Mecz miał swoje drugie dno: Albańczycy Amir Abrashi, Arlind Ajeti, Migjen Basha, Shkëlzen Gashi i Frédéric Vesel urodzili się w Szwajcarii. Natomiast Valon Behrami, Admir Mehmedi, Xherdan Shaqiri, Granit Xhaka i Blerim Džemaili mają albańskie korzenie. Głównie kosowskie.

Teraz grupa B. Ward; Chester, Williams, Davies, Taylor, Allen, blond klon Ramseya. Mordy moje. Wyrzutki niczym The Expendables lub z Parszywej Dwunastki, w moich planach mieliście dostać dzisiaj ze 3 bramki w plecy tymczasem odprawiliście wytatuowanych, kapiących żelem Słowaków 2 : 1. Suto opłacane nazwiska z podrzędnych klubów załatwiła drużyna z Wardem na bramce. Parszywa Dwunastka miała w składzie Eastwooda, chłopaków z Walii prowadził Bale:

bale

Rzut wolny i 1 : 0. Gmoch jarał się technicznym strzałem słabszą nogą, ja wszakże mam teorie że akurat w tym momencie Kozacik przypomniał sobie swój pierwszy raz na koloniach …  i oddał się melancholii. Wcześniej Ben Davis mistrzowsko rozbroił Hamsika. Po przerwie było już na noże, wyrównał ten Duda – ale nie ten, tylko ten drugi – a zwycięskiego gola, po próbie strzału Ramseya, albo może podania, poniekąd wturlał Robson – Kanu. Totalnie zawiodły słowackie skrzydła: Weiss i Mak. Ten drugi przynajmniej zaliczył asystę przy golu Dudy. Wart 4.5 w fantasy pomocnik Legii znalazł się w zacnym towarzystwie, ostatnim zawodnikiem, który na wielkich turniejach strzelił bramkę Walii był Pele.

Popatrzmy na liczby:

Hamsik: 3 strzały (1 z pola karnego, 0 celnych), 1 stworzona szansa

Weiss: 2 strzały (0 z pola karnego, 0 celnych), 4 stworzone szanse

Mak: 3 strzały (2 z pola karnego, 0 celnych), 3 stworzone szanse, 1 asysta

Bale: 5 strzałów (1 z pola karnego, 5 celnych), 0 stworzonych szans, 1 gol

Ramsey w wersji 2.0: 3 strzały (2 z pola karnego, 2 celne), 1 stworzona szansa, 1 asysta

Najważniejszym punktem dzisiejszego maratonu był pojedynek Rosji ze Smajlingiem i Harrym Kingiem (pozdrawiamy Dziekanowskiego). Nie ważne. Eksperci Polsatu to światy równoległe. W pierwszej połowie piłkarze Rosji oddając aż jeden strzał, skutecznie mordowali football a reprezentacji Tottenhamu brakowało wyraźnie Eriksena. Rozumiem Hodgsona, który miał jakąś wizję oddając rzuty rożne Kane’owi ale zmarnowanie do przerwy 3 z 5 powinno dać mu do myślenia. Obronę Rosjan co rusz rozrywali Rose i Walker, szarżował Sterling a Alli praktycznie nie opuszczał pola karnego doświadczonego Akinfeeva. On, plus dwójka stoperów o średniej wieku ponad 30 lat, skutecznie rozbijali kolejne naloty dywanowe Anglików. Po przerwie Rose i Walker cofnęli się a rozgrywanie przejął Kane i Sterling. I prawda jest taka, że gdyby nie bramka Diera z wolnego to Anglicy z otwartej gry nic by nie wbili. Wraz z cofnięciem bocznych skończyły się pomysły na ofensywę a pierwszą zmianą Hodgsona nie powinien być Wilshere tylko Vardy albo Rashford. Dobić a nie bronić 1 : 0. Na koniec natomiast zabrakło skupienia, doświadczenia i wyrachowania. Czołówki jutrzejszych gazet zdominuje stracona w doliczonym czasie frajerska bramka. Wstyd.

anglicy

Harry Kane 3 niecelne strzały, Alli tylko 2 z czego w światło. 3 razy strzelał Rooney, Sterling 0. Na koniec pozostał niesmak a opaska wędruje dalej. To jak zabawa w słoneczko.

Tyle po dwóch dniach. Taki apel do redakcji sportowej Polsatu. Oglądałem drzewiej film gdzie grupa bohaterów ścigała złego. Był wśród nich telepata, i w jednej scenie odnaleźli pusty, stojący na poboczu z szeroko otwartymi drzwiami samochód. Gość zamknął oczy, potarł skronie i spojrzał w przeszłość. „Opuścili samochód” zawyrokował. Na podobnym poziomie, i podobne oczywistości rzucał ekspert Lubański. Proszę….. Pieką mnie oczy, odbija się Bombardierem, latorośle płacze bo nie było kucyków. Punktów w składzie nie ma, dramatu również. FPL ma swoją wagę, ciężar i charakter. Piszę się jakaś historia. Menedżer UEFY natomiast, z ruchomą opaską jest jak przebieżka dookoła stadionu. Bez większego stresu i wkurwa bo to taka dziwna zabawa, gdzie w momencie kiedy się rozkręcamy, sędzia gwiżdże finał. Poza tym, po pierwszej kolejce u mnie jak zawsze:

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!