Grzegorz Sitarski dla naszego Bloga

10991065_10204905469849936_2980984910778116078_n

Panie i Panowie, fortuna FPL bywa kapryśna – w tym sezonie sprzyja m.in. drużynie Stalówka; jej menedżer Grzegorz Sitarski w trakcie DGW34 był numerem 1 na świecie i mimo, że po GW37 zajmuje dalsze miejsce to wciąż ma szansę bić się o topowe pozycje a wcześniej zasłużenie zapracował na taki wynik. Prometeusz ukradł ogień Bogom przez co Zeus skazał go na 30 tys. lat flirtu z głodnym sępem. Było warto. Grzegorz, w trakcie 34 kolejki zasiadł na żelaznym tronie, i mimo że później został strącony to wiadomo – było warto. Nie zwykliśmy omijać takich historii stąd poniższy wywiad:

Mieszkasz i pracujesz w Leicester. Podglądałem Twojego fejsa, czytałem wywiad jaki przeprowadził z Tobą serwis Weszło –  wiem, że aktywnie kibicujesz Lisom i chodzisz na mecze. Czujesz się mistrzem? Na pewno powinieneś czuć się FPL celebrytą :)

Tak, w końcu po całym sezonie wysłuchiwania hejtów od kibiców innych drużyn, jest mi dane poczuć się jak mistrz i to z takim klubem jak Leicester, naprawde niewiarygodna historia i można powiedzieć, że tą historię oglądałem w pierwszym rzędzie. Pochodzę ze Stalowej Woli, z naszą Stalówką mogłem świętować jedynie awans do wyższej ligi ale nigdy coś takiego jak mistrzostwo kraju. Czuć sie celebrytą FPL? Hmm raczej nie, po prostu przydarzył mi się epizod z pierwszym miejscem, na pewno to fajne uczucie być choć przez chwilę w czymś najlepszy na świecie, a przy okazji zrobiłem sobie prezent na 33cie urodziny, bo dokładnie w dniu urodzin na to miejsce wskoczyłem.

Od kiedy chodzisz na mecze?

Odkąd przyjechałem do Leicester w 2007 roku śledziłem  ich wyniki i można powiedzieć kibicowałem im, mimo tego że byli wtedy w Leauge One, zawsze staram sie wspierać lokalny klub.
Na pierwszym meczu byłem chyba w 2011 roku, kumpel załatwił bilety na mecz pucharowy przeciwko Nottingham Forest, później od czasu udało się pójsc na jakiś mecz. W pierwszym sezonie, w Premier League opusciłem tylko 4 mecze u siebie, ale za to udało mi sie zaliczyć 3 wyjazdy (Southampton, Aston Villa i Man City) a w sezonie mistrzowskim byłem już szczęśliwym posiadaczem karnetu na wszystkie mecze.

Jak zmieniało się miasto w trakcie sezonu? W którym momencie kibice, lokalna prasa, ulica i puby realnie uwierzyły w możliwość zdobycia tytułu mistrza Anglii?

Dosyć późno, kibice (i ja również) chyba dopiero po meczu wyjazdowym z Crystal Palace kiedy jeszcze 20 minut po meczu zostali na stadionie i śpiewali „we gonna win the league”, miasto zaczęło się zmieniać dopiero po wygranej nad Swansea chociaż już po golu Vardego z Liverpoolem w pubach byly dostępne drinki „Vardy volley”. Po rozbiciu Manchesteru City była euforia ale zaraz została przygaszona porażką z Arsenalem, zresztą nawet mając 7 punktow przewagi wszedzie można było usłyszeć że to jednak Tottenham jest faworytem do tytulu (?!) więc było naprawdę ciężko wierzyć że jednak sie uda.

Ranieri przy całej swojej skromności jest już Bogiem? Widziałem murale, pieśni, nawet wiersz…

… kiełbasa Ranieri wymyślona przez miejscowego rzeźnika szał po prostu ale należy mu się, w końcu dokonał cudu, nie tylko Ranieremu ale też całej drużynie należy sie chwała, słyszałem że mają ich nazwiskami być nazwane ulice. Z pomnikami poczekajmy bo być może przyjdą jeszcze większe triumfy hehe kto wie;). Sam do Ranierego podchodziłem z dystansem, miał złą prasę po przygodzie z Grecja ale postanowiłem mu dać szansę i kto by się spodziewał, że taki sukces z takim klubem osiągnie, chwała mu.

Co mówią kibice, kto odejdzie a kto przyjdzie do szatni Leicester? Czytałem, że agent Mahreza, szanse na pozostanie Algierczyka w składzie Ranierego ocenia na 50%. Nasza prasa za to donosi o zainteresowaniu Włocha Dragowskim, Milikiem.

Każdy kibic Leicester chciałby aby nikt z obecnego składu nie odszedł, Mahrez wypowiada się w wywiadach że chciałby zostać ale wiadomo, jesli ktoś wyłoży odpowiednią kwotę na pewno może się to zmienić. Vardy powiedział, że nigdzie sie nie wybiera, wydaje mi się, że odejdzie Kante, nie ma zbyt duzej kwoty odstępnego, PSG daje mu 100tys tygodniowo więc chyba tam pojdzie. A kto przyjdzie? Słyszalem coś o Benteke, Bolasie, Deeneyu czy Manolasie. Fajnie gdyby przyszedł ktoś z naszych rodaków: Milik, Glik czy Dragowski ale chyba jeszcze jest za wcześnie na transfery, największe będą prawdopodobnie po Euro. Nie potrzeba nam wielkich gwiazd a raczej piłkarzy którzy będą pasować do drużyny. Mamy dobrych skautow moze wyłowią jakieś kolejne perelki.

To teraz o FPL :) Weterani mawiają, że sukces w sezonie mierzy się proporcją: 60% szczęście – 40% umiejętności. To Twój pierwszy sezon, jak patrzysz na te proporcje i czy wierzysz w przysłowiowe szczęście „żółtodzioba”? U Ciebie od początku słodko i gorzko: w składzie na GW1 miałeś Kompany’ego (CS i gol) a na ławce Ayewa (2 gole).

Jeśli takie szczęście istnieje to na pewno mi dopisywało, u mnie proporcje chyba rozkładają się inaczej, powiedziałbym 90% szczęście a 10% umiejętności. Pare razy przetrzymałem trochę punktów na ławce ale najbardziej chyba żałuję, że w GW11 nie zmieniłem składu bo pobalowałem dzień wcześniej i zaspałem a z tych zmian które chciałem zrobić miałbym 35pkt więcej.

GW1 rozpoczynałeś z Vardy’m i Schwarzerem, szukałeś tanich zawodników czy autentycznie wierzyłeś w napastnika Lisów?

Vardego od razu dostałem przy losowym wybieraniu drużyny i postanowiłem mu zaufać, i tak nie miałem lepszych pomysłów. Jak czas pokazał, bardzo sie opłacało mu zaufac.

Ufasz intuicji? Przeglądam Twoje wybory opasek i z reguły się nie mylisz. Lukaku w GW1, nawet kapitan Henderson z asystą na GW2, Smalling na C w GW7, który dał Ci 14 punktów, a w składzie punktował grubo również wtedy Sanchez i Lukaku. Potem 13 kolejka, 26 punktów kapitana Lukaku i po raz pierwszy awans do top100.

Tak ufam, głównie na intuicji sie opieram. Najlepszy przykład: potrojny kapitan Aguero w GW34 – 78pkt, chyba nie było lepszego momentu w sezonie żeby to zrobić.

Oglądasz tylko Lisy. W zasadzie kłóci się to trochę z FPL, bo otoczenie widzi nas jako przyklejonych w weekendy, do TV, maniaków ligi angielskiej. Serio, nie oglądasz innych meczów?

Nie oglądam innych meczów, nie mam na to czasu. W tygodniu pracuję a w weekendy trzeba nadgonić obowiązki domowe, wyskoczyć na jakąś imprezę czy pójść powspinać sie na ściankę. Nie lubię zamulać przed TV. Przez cały sezon obejrzałem chyba 2 inne mecze niż Lisów, były to: Arsenal – Man City i Chelsea – Tottenham, akurat byłem w Polsce i miałem trochę więcej wolnego czasu.

Skąd bierzesz pomysły na transfery? Analiza, statystyka, intuicja czy po prostu najlepiej punktujący zawodnik w poprzedniej kolejce. Wierzysz w cyferki?

Głównie intuicja, statystyki w ogóle mnie nie interesują i nie rzucam sie od razu na najlepszych zawodników poprzedniej kolejki bo przecież nie musi taki zawodnik zagrać jakoś rewelacyjnie w przyszłej kolejce. Nie podpieram sie tez skautem, wolę wymyśleć coś swojego.

Team Value Stalówki to w tej chwili około 103 milionów. Mam wrażenie, że w trakcie sezonu nie przejmowałeś się specjalnie zmianami cen. Śledziłeś je? Kiedy robiłeś transfery?

Bywało lepiej. Pamiętam, że w pewnym okresie było to ok. 105mln. W ogóle nie przejmowałem się zmianami cen i ich nie śledziłem.

Pierwszy hit wziąłeś dopiero w GW30. Celowa taktyka grania bez hitów czy po prostu nie lubisz ryzyka? Z którego transferu jesteś najbardziej zadowolony, albo po prostu jaki ruch dał Ci największą frajdę i satysfakcję?

Hit rozumiem że to okreslenie transferu ujemnego. Nie potrzebowałem tych hitów, nie szalałem zbytnio z transferami, raczej transfery robiłem co 2 tygodnie żeby zrobić 2 transfery i coś więcej zamieszać, i przy tym nie mieć punktów ujemnych. W trakcie GW30 zrobiłem 4 transfery, żeby mieć pełny skład bo była to krótka kolejka, chyba 6 meczów rozgrywano. Najlepsze transfery to chyba Sanchez w GW7 –  od razu hat trick – później był Barkley, który punktował bardzo dobrze i Joshua King z Bournemouth. W GW30 miałem tylko 4.4mln na ostatni transfer i wybierałem między Kingiem a jakimś innym zawodnikiem Bournemouth, padło na Kinga bo mi sie bardziej jego nazwisko spodobało i strzelił gola. Zarobił mi 7pkt.

Skąd pomysł na start w FPL? Będziesz grał następny sezon?

U mnie w pracy wszyscy o tym mówią, jest liga około 40 osób, miałem już grać w zeszłym roku ale jakoś przegapiłem pierwszą kolejkę i już nie bylo sensu. Rok temu wygrał tą ligę główny menager magazynu więc mu powiedziałem, że w tym roku pokażę mu jak się gra, poszedł zakład o symboliczne 5 funtów i po 10 kolejkach przestał grać bo za dobrze mi szło;), i przypadkiem znalazłem sie na szczycie FPL. Nie wiem czy zagram w przyszłym roku, jakiś czas temu mówiłem że NIE ale teraz nachodzi mnie ochota żeby się sprawdzić, czy faktycznie w tym roku to byl fart, czy jednak mam jakieś umiejętności menadżerskie.

Śledzisz jakieś strony dot. FPL? Może naszego Bloga :) ?

Tak śledzę waszego bloga ale nic więcej odnośnie FPL nie czytam. Odpowiada mi luźna forma waszego bloga.

Jaki jest stosunek Twoich bliskich do FPL? Wiedzą, że obcują z numerem 1 w OR :) ? Grasz samotnie, czy z przyjaciółmi?

Nikt z mojej rodziny nie gra w FPL ale od samego początku dopytują się jak mi idzie. Może namówię braci żeby sie zmierzyć w przyszłym sezonie;) Mam kumpla, kibica Arsenalu, z którym chodzimy w soboty rano na ściankę, on tez gra w FPL i zawsze porozmawiamy troche przy ustalaniu składu przed samym deadlinem. Po wywiadze dla Weszło dostalem trochę wiadomosci z gratulacjami, no i że ogólnie spoko sprawa. Byłem też na urlopie w Stalowej Woli i parę razy usłyszałem od znajomych „siema gwiazdor” hehe.

Co byś doradził menedżerom FPL? Jaki jest Twój klucz do sukcesu?

Ciężko żeby taki swieżak jak ja, który jedzie na farcie doradzał starym wyjadaczom FPL. Osobiście zauważyłem, że im bardziej miałem wyje*ane w ta gre tym lepiej mi szło, a jak się spinałem to gorzej, wiec moja rada: Panowie spokojnie, chill out to tylko gra 😉

I na koniec, przed DGW37 masz 51 miejsce w OR, przed Tobą dwie ost kolejki, jakieś pomysły na szturm do top10?

Nie jestem hurraoptymistą a raczej realistą, nie ma szans na TOP10, zadowolony będę jeśli utrzymam się w TOP100 co będzie bardzo trudne. Overall rank jest jak roller coaster, wynosi cie na szczyt żeby potem z podwojona silą wbić w dół. Szkoda, że to pierwsze miejsce przydarzyło mi się 4 kolejki za wcześnie ale milo było choć przez parę dni popatrzeć na wszystkich z góry. Pozdrawiam i powodzenia życzę w przyszłym sezonie.

Dziękujemy za rozmowę.

Napisane przez

garret