XXI wiek. Era motywacji. Pustych haseł: nic nie zastąpi Cię jako kierowcę na Twojej drodze do sukcesu! oraz korpo-bełkotu, hodującego współczesnych niewolników. Realia fantasy premier league to usłane lejami pole bitwy pomiędzy siłą charakteru a czekającymi na Twoją chwilę słabości złymi mocami. Motywacja wydaje się niezbędna. Współczesny bełkot zastąpmy realnym celem.

Naturalną metaforą FPL jest maraton. Przebiję to przyrównując zmagania 38 kolejek FPL do pościgu samochodowego. Podstawowym celem jest dotarcie do mety i jednocześnie brutalne zepchnięcie na tłuczniowe pobocze konkurencji. To ciężkie zadanie bo w 2/3 sezonu drużyna dołuje a najczęstszym widokiem są plecy konkurencji. Jest taki moment, kiedy wszystko wydaje się przegrane. Turniej przerżnięty, puchar pokryty patyną a w mini lidze czołówka odskoczyła. Zrozumiały to wreszcie wieże FPL proponując w ubiegłym roku chipsy oraz zmiany dot. dzikich kart. Z nowymi narzędziami pościg nareszcie ma sens a końcówka sezonu bywa dramatyczna. Dobrze zagrane 3 x C czy bench boost może być ogniem niebios, który dopadnie pysznego lidera.

Kolejnym celem pościgu będzie dominacja.  Solą FPL jest rywalizacja i przynajmniej przed GW1 nie ma równych i równiejszych. Jedyną słabością są nasze własne błędy i rysy na charakterze. Na wynikach odbije się pycha, niecierpliwość, niedbałość, roztargnienie, szukanie św. Graala. I nie miejcie złudzeń – każda słabość zostanie wyrwana z waszych wnętrzności niczym jelita wyszarpane przez zombie. Z drugiej strony, nic bardziej nie jara niż wydymanie losu, przeczekanie złych kolejek i powrót do gry. Warto wytrwać chociażby dla tych momentów, bo gwarantuje są upojne niczym rzucone w ekran: tak kurwa gdy Wasz kapitan strzeli bramkę.  Złoty smok rodem ze świata Wiedźmina. Nie ma nic piękniejszego, rzekły Zerrikanki.

Motywacją powinna być również społeczność FPL. Ta polska coraz bardziej ambitna i pomysłowa, coraz więcej nas w czołówkach lig światowych.  Czasami wkurwiona ale równa i zgodna. Motywować powinny turnieje i puchary. Sprawni admini lig FPL tak rozłożą akcenty w sezonie, że emocje będą trwały aż do ostatnich kolejek. Bywa i tak, że w parze z FPL idą emocje sportowe. Są tacy, którzy potrafią oddzielać analizę fantasy league od wydarzeń na boisku. Napiszę szczerze – zazdroszczę. A nowy sezon powinien obfitować w emocje. Ułożył się w martinowską Grę o Tron. Nowe sztandary wzniósł Mourinho, wojska musztruje Klopp, Guardiola i Conte przeglądają zasoby własnych królestw. Dzieje się.

Niestety komuś nie pójdzie. Gdzieś w połowie sezonu zamiast pachnącej bzem i agrestem Yennefer wasza ekipa wąchać będzie naturalne wyziewy miejsc z okolic 300 000. Bywa. Byłem tam jak niemal każdy. Nie jest to studnia bez dna, z odpowiednią motywacją i w odpowiednim towarzystwie można się stamtąd wyrwać. Nie okłamujmy się jednak. Niewiele zależy od nas. Naszym atutem będzie wyłącznie analiza, planowanie, duża doza szczęścia i co lepsza ofiara dla matki kłamców – statystyki. Pamiętajcie. Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki.

 

 

Sprawdź

FantasyPL.pl GW17 2017

Drużyna na środek tygodnia. Wybory proste i oczywiste…bo przecież FPL grą prostą i o…